sobota, 5 października 2013

Pożegnanie :'(

Cześć. :) Wiem, że dawno tutaj nie zaglądałam, ale już nie dam rady prowadzić tego bloga, więc teraz go oficjalnie zakończę. Nie mam już pomysłów na niego, ani na akcję. Przepraszam. Zakończenie wygląda tak, że Zayn i Alysa mimo trudności losu nadal pozostali by parą, aż w końcu Zayn oświadczył by się Alysie. Alysa pogodziła by się z Liam'em, a z Harr'ym wyjaśniła by sytuację. Na samym końcu dowiedziała by się, że Liam zostanie tatą, bo Danielle byłaby w ciąży i takie byłoby zakończenie. Każdy żył by długo i szczęśliwie :) Dziękuję za wszystkie odwiedziny na blogu. Może kiedyś będę miała kolejnego bloga, a na razie się z wami żegnam. Bywajcie po raz ostatni :)

niedziela, 1 września 2013

Rozdział 17

~29 sierpnia, godzina 14:30~
Nie miałam ostatnio czasu by wejść na facebooka czy na twittera, więc postanowiłam to teraz nadrobić. Włączyłam swojego laptopa i zalogowałam się na wymienionych powyżej serwisach społecznościowych i weszłam na jakieś strony plotkarskie. To co tam zobaczyłam po prostu mnie powaliło. Na jednej ze stron plotkarskich był ogromny nagłówek   CZY PRZEZ ALYSE PAYNE ROZPADNIE SIĘ ZESPÓŁ ONE DIRECTION?, CZY ALYSA PAYNE I ZAYN MALIK TO DOBRE POŁĄCZENIE?, HARRY STYLES ZAKOCHANY W ALYSIE?  O co w tym wszystkim chodzi. Przecież ja nic nie zrobiłam. Na tt nie było lepiej. Wyzywali mnie od nie wiadomo kogo. Te wszystkie hejty bolały i to bardzo. Po moich policzkach zaczęły spływać łzy. Dlaczego ludzie mnie tak nienawidzą? Nie chciałam takiego życia. To jest przytłaczające. Podeszłam do swojej szafki nocnej. Wyjęłam z niej żyletki. Tak to co słyszeliście żyletki. Ja już tak dłużej nie mogłam. Nie mogłam już dłużej tak żyć. Od dawna wypisują na mój temat raczej niepochlebne rzeczy. Nie umiem sobie z tym poradzić. Wzięłam tan mały prostokąt do ręki. Odwinęłam rękaw mojej bluzy. Przysunęłam prostokąt do lewego nadgarstka. Poczułam dreszcze przechodzące mnie po całym ciele. Zrobiłam jedno cięcie. Po mojej ręce zaczęła płynąć krew. To było uczucie nie do opisania. Ten ból przeszywał na początku moje ciało, ale później stał się moim najlepszym przyjacielem. Zrobiłam kolejne cięcie tylko głębsze, zdecydowanie głębsze. Krew lała się coraz mocniej. Zaczęła ona kapać na mój biały dywan. Nie umiałam już nad tym zapanować. Powaliło robiło mi się ciemno przed oczyma. Nie wiedziałam co się ze mną dzieję. Ostatnią rzecz jaką zapamiętałam była postać wbiegająca do mojego mieszkania.

~30 sierpnia, godzina 4:15~
Czy ja nie żyję? Czy to tak wygląda niebo? Raczej nie. Ciągle czułam, że jestem w jakimś ciele. Powoli otworzyłam jedno oko, ale szybko je zamknęłam ponieważ poraziło mnie światło. Po chwili spróbowałam ponownie tym razem z lepszym rezultatem.  Byłam w sali szpitalnej. Całą lewą rękę miałam zabandażowaną. Rozejrzałam się po sali. W rogu dostrzegłam mały fotel, a nim siedzącą, a raczej śpiącą postać. Na początku nie wiedziałam kto to, ale później zrozumiałam że to Zayn. Po chwili usłyszałam charakterystyczny dźwięk otwieranych drzwi. Szybko zamknęłam oczy. -Zayn, Zayn. Wstawaj teraz nasza kolej by nad nią posiedzieć. Widać, że jesteś zmęczony-Ale ja chce z nią siedzieć. Gdybym tam przyszedł chwilę później jej by mogło już nie być. Nie chce ponownie przeżywać tego samego- powiedział mój chłopak- No dobrze, jak chcesz to zostań-powiedziała Danielle-Można?-teraz usłyszałam kroki 3 osób. To na pewno była reszta zespołu. Cudownie. Już teraz mogłam otworzyć oczy. Chyba nikt tego nie zauważył bo zawzięcie dyskutowali. -Nie musicie tutaj być-powiedziałam cichym, ale słyszalnym głosem-Alysa...-podbiegł do mojego łóżka Zayn-Dlaczego to chciałaś zrobić? Dlaczego chciałaś się zabić?-zapytał ze łzami w oczach Zayn-Bo ja już tak dłużej nie potrafiłam. Nie potrafiłam żyć ze świadomością, że mogę komuś niszczyć życie, ja tak nie potrafiłam. Te wszystkie plotki i hejty, to mnie przytłaczało. Gdybyś się w tedy nie zjawił ja już bym była tam na górze, a tak to jestem jeszcze pośród żywych, ja już nie mam po co żyć-powiedziałam i się rozkleiłam całkiem-Przecież ty żyjesz dla nas, dla mnie-powiedział Zayn i chwycił mnie za rękę. Wszyscy obserwowali całą naszą rozmowę. Było widać ich łzy w oczach. Nie chciałam ich ranić, ale nie potrafiłam. Ta bezsilność, która była we mnie wygrywała. Nie potrafiłam teraz na nich patrzeć, nie chciałam, żeby mnie widzieli w takim stanie, bo ten widok pewnie był, no nie wiem, odrażający? Sama nawet nie chciałam myśleć nad tym jak wyglądam. -Czy moglibyście wyjść?-zapytałam nagle przerywając głuchą ciszę, która już od jakiejś chwili trwała-Ale...-próbował protestować Niall-Prosze wyjdźcie-powiedziałam, tym razem bardziej stanowczo. Wszyscy zaczęli wychodzić. Jako ostatni wyszedł Harry. Chwilę stał jeszcze w futrynie drzwi i z ruchu warg można było doczytać 'Kocham Cię', ale przecież to niemożliwe. Przecież on nie może kochać kogoś takiego jak ja. Przecież ja kocham Zayn'a, ale przecież przed tem już Harry próbował mnie pocałować. Czy to możliwe, żeby przez ostatni czas moje życie, aż tak się przewróciło do góry nogami? Czy to możliwe, że komuś jeszcze na mnie zależy? Ja kocham Zayn'a i jestem pewna swoich uczuć, ale... no właśnie czy w tej sytuacji jest jakieś "ale"? Czy powinnam mu dziękować za to, że ocalił mnie od śmierci, czy raczej być na niego wściekłym? Takiego typu pytania kłębiły się w mojej głowie do czasu gdy nie zasnęłam. W tedy w mojej wyobraźni wszystko wydawało się takie wspaniałe. Czy moje życie da się jeszcze odmienić? Tego nie wiem i nawet nie wiem czy chce znać odpowiedź na to pytanie...
No soy ave para volar,
Y en un cuadro no se pintar
No soy poeta escultor.
Tan solo soy lo que soy.

Nie jestem ptakiem, który lata, 
I nie maluję obrazów. 
Nie jestem rzeźbiarzem, poetą. 
Jestem tylko, kim jestem


No se si hago bien,
No se si hago mal
No se si decirlo,
No se si callar;

Nie wiem, czy robię dobrze,
Nie wiem, czy robię źle
Nie wiem, czy to powiedzieć,
Nie wiem, czy milczeć;


Powracam do was z rozdziałem 17 :D Niespodziewany zwrot akcji. Jestem mega dumna z tego rozdziału. Do następnego ;)

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Rozdział 16

LemOn- Nice
 ~2 tygodnie później~
Strach, ból,żal. Właśnie te uczucia towarzyszą mi od 2 tygodni. Strach o to, że zostanę sama i nikt mi nie pomoże, nikt się mną nie zainteresuje, strach przed nowym dniem, przed tym co przyniesie jutro.
Ból, ale nie taki fizyczny tylko psychiczny, zadawany cios, jakby ktoś wbijał mi nóż prosto w serce, rozrywał mnie na kawałki. 
Żal o to, co się już zdarzyło albo się dzieje nadal

Brzmi nierealnie, jakby to była fikcja, albo wymysł mojej wyobraźni, ale niestety tak jest naprawdę. Nie wiem niczego. Dopiero teraz to zrozumiałam. Równe 2 tygodnie minęły od moich urodzin, w tedy kiedy Zayn wyznał mi co czuję. Przez te 2 tygodnie zdarzyło się wiele rzeczy, niekoniecznie dobrych, ale niestety stało się. Po pierwsze- powiedziałam Liam'owi i reszcie o mnie i o Zayn'ie. Nie wiem jak to przyjęli bo uciekłam. Trzasnęłam drzwiami od swojego pokoju i się zamknęłam, tylko teraz nie wiem czy zamknęłam tylko drzwi czy też tą przebojowość, która była we mnie i wyrzuciłam gdzieś od niej klucz? Prędko się nie dowiem. Po drugie- nie mieszkam już z Liam'em i Danielle. Nie mogę, po prostu. Nie potrafiłabym codziennie przechodzić koło niego jak gdyby nigdy, a dlaczego? Nie zaakceptował tego, że Zayn to mój chłopak. Uważa, że to nie ma przyszłościże ten związek nie przetrwa, ale to był tylko pretekst do tego by odciągnąć mnie od Zayn'a. Widać było, że nie może w to uwierzyć, nie może się z tym pogodzić, ale co ja mogę zrobić? Co ja mogę zrobić z tym, że go kocham? Odrzucić od siebie to uczucie i uciec od niego daleko? Nie mogę, nie potrafię. Po trzecie- dzisiaj Liam kończy 20 lat, już 1/5 wieku ma za sobą. 
Nie wiem co robić. Obecnie siedzę na parapecie w mieszkaniu. Skąd wzięłam się w tym mieszkaniu? Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta, po prostu znalazłam ciekawe ogłoszenie w internecie, a ponieważ mam już 18 lat mogę sama decydować o swoim życiu. Miałam dużo oszczędności, a czynsz wcale nie jest wysoki więc jest okej. O tym mieszkaniu wiedzą praktycznie wszyscy z mojego bliskiego otoczenia. Rodzice długo nie mogli zrozumieć tego czemu się wyprowadziłam od Liam'a, ale w końcu pozwolili mi samej zamieszkać. W wyprowadzce pomogła mi Danielle. W tedy kiesy Liam i reszta byli na jakimś wywiadzie ja wzięłam spakowane wcześniej walizki i pojechałam pod mój nowy adres. O tym gdzie dokładnie mieszkam wiedzą rodzice, Danielle i Zayn. Nikt więcej. Mieszkanie jakieś super duże czy coś takiego, ale dla mnie jest idealne. Dość duża kuchnia, łazienka, duży pokój, 2 mniejsze i garderoba. Coś w sam raz dla osoby, która mieszka sama. Gdy Liam w tedy wrócił do domu był zszokowany tym, że mnie nie ma w mieszkaniu. Przez długi czas zastanawiał się gdzie popełnił błąd. On po prostu tego nie widział. Nie widział tego ile się przez niego wycierpiałam. Chciał wszystko naprawić, ale ja mu nie pozwoliłam. Znowu pojawiła się pomiędzy nami ta magiczna bariera, której nie chciałam już nigdy więcej przekraczać. Nie chciałam już nigdy więcej czuć się źle, ale teraz nie wiem czemu w cale nie czuję się lepiej. Dlaczego to wszystko musi być takie skomplikowane? Dlaczego po prostu wszystko nie może się ułożyć jak w tych wszystkich amerykańskich filmach? Dlaczego? Moje myślenie przerwał dzwonek do drzwi. Otworzyłam je, a za nimi stała moja sąsiadka -Dzień dobry pani Alyso, mam do pani pewną sprawę. Chodzi o to, że przez weekend nie będzie mnie z mężem o czy by pani nie mogła się zająć moimi kwiatami?-zapytała miłym głosem-Oczywiście, nie ma problemu-odpowiedziałam, a miła pani wręczyła mi klucze od jej mieszkania. Podziękowała mi i odeszła. Zamknęłam drzwi. Moi sąsiedzi to miłe małżeństwo po 60-siątce. Jak się wprowadziłam przywitali mnie pysznym ciastem jagodowym. Mili. mieszkam na 2 piętrze, czyli na najwyższym. Poszłam do kuchni i zrobiłam sobie gorące kakao. Wróciłam na swój parapet z kubikiem parującej cieczy. Widok z okna miałam  na Hyde Park. Jest niesamowity. Widziałam zakochane pary spacerujące alejkami, albo dzieci karmiące gołębie. Inni siedzieli na ławkach, urządzali pikniki albo czytali. Nic ich nie rozpraszało, po prostu cieszyli się chwilą. Każda z tych osób wydawała się być szczęśliwa. W ogóle jak można zdefiniować szczęście? To każdy wie na swój sposób

Las estrellas no se leer,                      
Y la luna no bajare.
No soy el cielo, ni el sol...
Tan solo soy

Z gwiazd nie umiem czytać, 
I księżyca nie zniżę, 
Nie jestem niebem, ani słońcem... 
Jestem tylko sobą

Strasznie przepraszam was za to, że rozdział nie został dodany w terminie, ale w domu miałam awarię internetu i nie miałam po prostu jak tego dodać bo no po prostu nie dało się, ale tak jak obiecałam nowy rozdział czyli 16. Trochę inny niż poprzednie, ale teraz będzie taka kumulacja. Rozdział dosyć krótki. Następny rozdział będzie dłuższy i bardziej ciekawy. Po prawej stronie w górnym rogu zamieściłam ankietę, w której oddawajcie swoje głosy. Chciałabym poznać wasze opinie na temat bloga i proszę was komentujcie bo to mnie motywuje do działania :) Teraz rozdziały będą wyglądać inaczej tylko nie wiem ile jeszcze mi ich pozostało. Tak do 20 kilku bo jakoś nie jestem zadowolona z tego opowiadania, ale zobaczymy. Na pewno będę miała kolejnego bloga, ale on będzie inny niż wszystkie. Na pewno następny blog będzie bardziej dopracowany i historia również będzie inna, ale z One Direction, więc to się raczej nie zmieni. Do usłyszenia :)

piątek, 23 sierpnia 2013

Hej :)

Chciałam żebyście wiedzieli, że nie zapomniałam o tym blogu po prostu nie umiem zebrać myśli by napisać rozdział, ale postaram się zęby był dzisiaj albo jutro. Przepraszam jeżeli by to nie wyszło w tych terminach, ale wena o de mnie odeszła. :)

wtorek, 6 sierpnia 2013

Rozdział 15

Obudziłam się w swoim łóżku. Otworzyłam swoje zaspane oczy i spojrzałam na swój pokój. Powoli budziła się we mnie energia. Przypominałam sobie wszystko co stało się wczoraj w moje urodziny.
1. Liam o nich zapomniał
2. Była straszna burza
3. Spędziłam tą burzę w ramionach Zayn'a
4. Zyskałam chłopaka
A lista na dzisiaj:
1. Uśmiechać się do Liam'a jakbym w ogóle nie miała urodzin wczoraj
2. Starać się być dla niego miłym
3. Ukrywać swój związek z Zayn'em
4. Spojrzeć bez wyrzutów w oczy Hazzy
5. Przeżyć ten dzień
Leniwie wywlokłam się z łóżka i podążyłam do łazienki. Tam wzięłam prysznic, umyłam zęby i wykonałam poranną toaletę. Wróciłam do pokoju. Wyjrzałam przez okno. Leje. Typowe dla Londynu. Przez 250 dni w roku tutaj pada,a przez te biedne 115 dni człowiek może się uśmiechnąć do słońca. Cudownie. Otworzyłam drzwi do mojej nie za wielkiej garderoby i wyjęłam z niej TO Z włosów zrobiłam kłosa. Gotowa wyszłam z pokoju. Z kuchni można było usłyszeć rozmowy. A więc czas wykonać punkt pierwszy z mojej listy. Weszłam do niej i z każdym się przywitałam przytulasem. Gdy doszłam do Zayn'a, jego oczy się lekko zaświeciły. Jego uścisk mógłby trwać wiecznie, ale niestety musiałam to zakończyć, żeby się nikt nie domyślił. Na razie nie chce żeby ktoś o tym wiedział. Po Zayn'ie przytuliłam się do Liam'a. On to potraktował jako zwyczajny uścisk, a ja jak uścisk żalu. W końcu raz w życiu ma się tą wymarzoną 18-stkę, ale muszę się do niego uśmiechać. Zobaczymy jak dobrą jestem aktorką. Razem ze wszystkimi zjedliśmy śniadanie, ale jednak coś nie dawało mi spokoju. Czułam jakby ktoś cały czas mnie obserwował. Spojrzałam na Hazzę i mam go. Nasze spojrzenia się skrzyżowały, ale on szybko swoje opuścił i zaangażował się w rozmowę z resztą. Ponieważ nie miałam co robić poszłam do salonu. Po około 5 minutach reszta też przyszła. Koło mnie chciał usiąść i Zayn i Harry, ale uprzedziła ich Danielle. Wysłała im tylko przenikliwe spojrzenie. Ja oparłam swoją głowę o ramie przyjaciółki. Przyjaciółki jak to ładnie brzmi. Nie znam jej długo,a już zdążyłam jej w pełni zaufać co do mnie jest niepodobne, ale i tak się cieszę, że Liam ma tak wspaniałą, wyrozumiałą i na dodatek piękną dziewczynę. Poszczęściło mu się. Mam nadzieję, że tego nie zmarnuje bo jeśli tak to osobiście mu przywalę. Z rozmyśleń wyrwał mnie głos Danielle. -Alysa może chcesz się przejść ze mną na spacer?-zapytała-Ale na dworze leje-powiedział Liam-Ale nie jesteśmy z cukru, a po za tym istnieją parasole, a przy okazji możemy zobaczyć nad czymś na Oxford Street-powiedziała, a ja się tylko uśmiechnęła. Wiedziała, że potrzebuje rozmowy więc idealnie to wykombinowała. Chodź Liam się jeszcze upierał to i tak Danielle postawiła na swoim, a Liam w końcu jej uległ. Gdy chciałam przejść do holu przez "przypadek" Zayn na mnie wpadł i podtrzymywał w swoich ramionach żebym nie upadła. W takim tempie to dowiedzą się jeszcze dzisiaj,a tego nie chce. Na razie. Założyłam na siebie kurtkę przeciw deszczową i wzięłam kolorowy parasol. Danielle też już była gotowa. Krzyknęłyśmy, że wychodzimy i podążyłyśmy w stronę ulicy Oxford Street. Jak Danielle mówiła mają tam genialną kawiarnię. Gdy do niej doszłyśmy zamówiłyśmy sobie po gorącej czekoladzie i usiadłyśmy z naszym zamówieniem do stolika. -Mów co się dzieje-powiedziała w moją stronę Danielle-Wszystko jest mega skomplikowane. Ostatnio Harry próbował mnie pocałować, ale akurat w tamtej chwili przyszedł Zayn i nic się nie stało, a wczoraj podczas moich urodzin, o których pamiętał jeszcze Zayn, powiedział, że mnie kocha i zostałam jego dziewczyną, ale mam wyrzuty sumienia bo wiem, że Harry mnie kocha, a nie chcę żadnego ranić-powiedziałam bardzo szybko-No to faktycznie mega skomplikowane-odparła i zaczęłyśmy popijać czekoladę-To co ja mam robić prze de wszystkim czy ujawnić mój związek z Malikiem?-zapytałam-Nie wiem, ale wiem, że postąpisz słusznie. Faktycznie jest to trudne. Może lepiej na razie nie ujawniać niczego bo 1. Liam się wkurzy   2. Zranisz Hazzę   3. Nie będziesz miała normalnego życia jakie wiedziesz
Dlaczego bycie siostrą Liam'a i dziewczyną Zayn'a musi być takie mega trudne?-zapytałam, a odpowiedzi nie dostałam. Po godzinie ruszyłyśmy z powrotem do mieszkania. Przed mieszkaniem powiedziałam -Danielle, dziękuję, że jesteś-powiedziałam i się do niej przytuliłam, a ona odwzajemniła. Zapukałyśmy do drzwi, które otworzył nam Zayn. -O już jesteście. Długo was nie było-powiedział i się do mnie przytulił, ale od razu odskoczył bo przypomniał sobie o istnieniu Danielle-Spokojnie ona wie i tylko ona-powiedziałam mu na ucho, a Dani na gesty mu pokazała, że jeżeli mnie skrzywdzi to ona skrzywdzi jego, a ja się tylko zaśmiałam. Rozebrałyśmy kurtki, odłożyłyśmy parasole i poszłyśmy do kuchni gdzie Liam nakładał nam wszystkich lasagne na obiad. -Proszę jedźcie-powiedział-Nie jestem głodna-odpowiedziałam-Ale jedz-Nie chcę-A czemu. Przecież uwielbiasz lasagne. Alysa co się dzieje?-zapytał, a teraz nie wytrzymałam-Co się dzieję? Już ci mówię. Wiesz jaki wczoraj był dzień?-zapytałam-No 17 lipca...-No właśnie 17 lipca czyli dzień moich 18 urodzin! Zapomniałeś o nich. Jak mogłeś. Wiedziałeś, że ten dzień jest dla mnie bardzo ważny, że wtedy będę pełnoletnia, a ty po prostu w świecie zapomniałeś o moich urodzinach. Nawet Danielle pamiętała i rodzice i moi znajomi, a ty? Po prostu zapomniałeś. I ty masz jeszcze czelność pytać się co się dzieję. Myślałam, że nasze relacje się już stopniowo naprawiają, ale ty to wszystko zniszczyłeś, zresztą jak zwykle. NIENAWIDZĘ CIĘ!-krzyknęłam i wybiegłam z kuchni. Pobiegłam do pokoju i trzasnęłam drzwiami. Za chwilę rozległo się pukanie do moich drzwi. Do pokoju weszła Dani i Zayn. Zayn mocno mnie objął, a Danielle próbowała uspokoić, a ja płakałam w ramię mojego chłopaka.

Hej. Przybywam do was z 15 rozdziałem, którego udało mi się napisać. Przez następne 10 dni nie będzie nowego rozdziału, ponieważ jadę na obóz gdzie nie będzie internetu i nie będzie szans na napisanie rozdziału. Po moim powrocie czyli 17 postaram się dodać rozdział, ewentualnie 18. Miłych 10 dni :)

piątek, 2 sierpnia 2013

Imagine Niall

*Oczami Niall'a*                                                                                                                                         Jak zwykle rano obudziłem się w swoim pokoju. Przeciągnąłem się na łóżku i zszedłem na dół do kuchni bo jak zwykle byłem głodny. Tamten widok sprawił, że zacząłem się uśmiechać pod nosem. Zobaczyłem jak [T.I] smaży naleśniki z Lou i Hazzą. Stałbym tak oparty o futrynę dalej i szczerzący się nie wiadomo jak długo gdyby nie Zayn, który na mnie wpadł, a ja z hukiem poleciałem na podłogę i akurat wpadłem na [T.I] Oczywiście chłopaki zaczęli robić uuuuu, a ja się trochę zaczerwieniłem. Wstałem z [T.I] i pomogłem jej wstać podając jej rękę. -No dobra, a teraz siadać do stołu i jeść naleśniki-nakazał Harry. Oczywiście ja, zjadłem najwięcej jak zwykle. Wszyscy zjedli tak po 3 naleśniki, a ja 6, ale były robione przez [T.I] więc mógłbym jej jeść w nieskończoność. Gdy skończyliśmy jeść chłopaki poszli do siebie, a ja pomagałem [T.I] w zmywaniu naczyń to znaczy [T.I] zmywała, a ja raczej raczej się na nią tylko patrzyłem. -Niall wszystko okej?-zapytała w pewnym momencie-Tak, a wiesz co w sumie nie. Posłuchaj może miałabyś czas dzisiaj o 19?-zapytałem. Chwile się zastanawiała-Jasne, czemu nie-powiedziała i się do mnie promiennie uśmiechnęła. Skończyliśmy sprzątać po śniadaniu i poszliśmy do salonu. [T.I] pożegnała się z każdym z nas całusem w policzek. Wyszła z naszego domu, a ja zacząłem skakać ze szczęścia bo całym salonie. -Niall wszystko w porządku bo jakoś nie zachowujesz się normalnie?-zapytał Liam-Jestem mega szczęśliwy bo [T.I] zgodziła się ze mną dzisiaj spotkać-i tu moja twarz zmizerniała-Niall co ci jest?-tym razem zapytał Zayn-Bo ja nie wiem gdzie ją zabiorę, co dam do jedzenia. A jeżeli jej się nie spodoba? Jeżeli coś pójdzie nie tak? Nie ja nie dam rady. Jednak odwołam to spotkanie-zacząłem gadać bez sensu-Niall! Uspokój się!-stanął prze de mną Harry. Ręce położył mi na ramiona, popatrzył mi prosto w oczy-Uspokój się. Niczego nie odwołasz w końcu od czego masz nas? Pomożemy ci, a waszej randki [T.I] długo nie zapomni-powiedział uśmiechając się do mnie lekko.

*Oczami [T.I]*
Obecnie mamy godzinę 17, a z Niall'em jestem umówiona na 19. Postanowiłam, że pójdę do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i umyłam włosy, które od razu wysuszyłam i lekko zakręciłam. Zrobiłam lekki makijaż, psiknęłam się perfumami i stanęłam przed szafą zastanawiając się co włożyć. Typowe. W końcu przebrałam się w TO Spojrzałam na zegar, który wybijał godzinę 18:45. Zostało mi jeszcze 15 minut. Usiadłam w salonie na kanapie i czekałam.

*Oczami Niall'a*
Cały dzień przygotowywaliśmy randkę niespodziankę. Mam nadzieję, że jej się to spodoba. Pobiegłem na górę do swojego pokoju. Przygotowałem swoje ubranie i wszedłem do swojej łazienki. Wziąłem błyskawiczny prysznic. Przebrałem się w szare spodnie, białą koszulkę i czarną marynarkę. Włosy przeczesałem ręką, a siebie popsikałem swoimi  ulubionymi perfumami. Zszedłem na dół do salonu gdzie siedziały chłopaki. -I jak wyglądam-zapytałem niepewnie-Wyglądasz nieźle jak na ciebie-powiedział Zayn i pokazał mi język. Odpłaciłem mu się tym samym i wychodziłem z domu. W drzwiach usłyszałem słowa BAW SIĘ DOBRZE. Mam nadzieję, że tak się będę bawił. Wyjechałem z garażu moim samochodem i podjechałem pod dom [T.I] Z tylnego siedzenia wziąłem białą róże, która była dla niej. Nie lubiła czerwonych, a białe to jej ulubione. Równo o 19 zapukałem do jej drzwi. Otworzyła mi ona. Wyglądała pięknie. Niby tak niepozornie, ale mi mowę odebrało. Uśmiechnęła się do mnie. Podałem jej róże i zaprowadziłem do mojego samochodu. Otworzyłem jej drzwi. Szybko przebiegłem na około samochodu i wsiadłem na miejsce kierowcy. -Dokąd jedziemy?-zapytała-Niespodzianka-odpowiedziałem i się do niej uśmiechnąłem. Po 30 minutach jazdy zatrzymałem samochód. Szybko przebiegłem do drzwi [T.I] i je jej otworzyłem. -[T.I] muszę zasłonić czy oczy-Ale dlaczego?-zapytała swoim melodyjnym głosem-A ufasz mi?-zapytałem-Ufam-No to sprawa załatwiona-i tutaj zawiązałem jej oczy. Chwyciłem ją od tyłu w tali i prowadziłem. -Możesz odwiązać-

*Oczami [T.I]*
-Możesz odwiązać-powiedział do mnie Niall. To co zobaczyłam było piękne. Byliśmy nad jeziorem. Przy brzegu rosło kilka drzew, które były przyozdobione kolorowymi lampkami, ścieżka była stworzona ze świeczek, a w środku drzew był koc, na którym było pełno jedzenia. Niall chwycił mnie za rękę i zaprowadził na koc. Usiedliśmy i zajadaliśmy się tym co przygotował Niall i chłopaki bo chyba mieli w tym jakiś udział. Czuć było to w potrawach.

*Oczami Niall'a*
Siedzieliśmy i śmialiśmy się jak zawsze. Było idealnie. Byłem spięty bo nie wiedziałem kiedy jej mam to powiedzieć. Najwidoczniej moje zdenerwowanie dało się wyczuć. -Niall wszystko w porządku?-zapytała-Nic nie jest w porządku. Posłuchaj-chwyciłem ja za rękę i patrzyłem prosto w oczy-Ja już tak dłużej nie mogę. Ja...ja...zakochałem się w tobie. Dawno. Od kilku miesięcy dusze to w sobie, ale już nie mogłem wytrzymać. Twój uśmiech, to wszystko, ja po prostu cie Kocham i nic na to nie poradzę. [T.I] zostaniesz moją dziewczyną?-zapytałem-Niall, ja... nie odwzajemniam twojego uczucia. Po prostu nie mogę. Nie potrafię. Kocham cię, ale jak brata. Przepraszam , ale nie mogę być twoją dziewczyną. Wiem, ze cię zraniłam. Przepraszam-powiedziała i wstała. Pobiegła, ale nie wiem gdzie bo nie potrafiłem nic powiedzieć. Czyli ona mnie nie kocha, ale ja ją tak bardzo. W mojej głowie krążyły tylko jej słowa.

~5 i pół roku później~
*Oczami [T.I]*
Od tego czasu minęły 3 lata. Od tamtego wyznania Niall'a wiele się zmieniło. Zerwałam z nimi całkowity kontakt. Dopiero po pół roku zrozumiałam, że ja tez go kocham, ale było już za późno. Musiałam wyjechać, ale teraz już wróciłam. Od ponad 5 lat nieustannie myślę o nim. O tym jaka ja byłam wtedy głupia. Zaprzepaściłam wszystko. Straciłam go. Wstałam z kanapy, na której siedziałam i przeglądam zdjęcia. Postanowiłam, że przejdę się na spacer. Założyłam to co wtedy. Przechadzałam się alejkami Hyde Parku. Zobaczyłam małą dziewczynkę, która najwidoczniej się zgubiła. Podeszłam do niej. -Hej, jak masz na imię?-zapytałam-Darcey-powiedziała-Zgubiłaś się?-zapytałam miłym tonem-Tak-chwile z nią tak jeszcze rozmawiałam gdy nagle usłyszałam głos. JEGO głos. Podbiegł do nas i przytulił się do małej. -Darcey jak ja się o ciebie martwiłem-wziął ją na ręce-Dziękuje pani-powiedział i spojrzał mi w oczy. Chyba mnie rozpoznał bo widziałam jego zszokowana minę. -Hej Niall-powiedziałam i się lekko uśmiechnęłam.


*Narracja 3-osobowa*
Po tamtym spotkaniu wszystko się zmieniło. On. Miał kochającą żonę i córkę. Kochał je nad życie. Ona. Kochała go nad życie, ale nie mogła mu o tym powiedzieć. Nie chciała niszczyć mu życia, ale nie mogła patrzeć na to co się dzieje. Nie mogła patrzeć na to jak on patrzył na swoją żon i dziecko. To ona mogłaby być jego żoną i matka jego dziecka, ale popełniła ten jeden, jedyny błąd, który wszystko zmienił. Nie potrafiła już tak dalej. Zabiła się. A jak? Przedawkowała tabletki nasenne. Gdy on się o tym dowiedział, zrozumiał, że dalej ja kocha, ale nie tak jak kiedyś tylko o wiele mocniej. Uczucie do niej stało się silniejsze niż kiedykolwiek. On nie potrafił żyć bez niej dlatego również się zabił. Przedawkował. Także. Jego żona to rozumiała. Wiedziała o tym, że on ja kocha, i nie będzie potrafił bez niej żyć. Odbył się pogrzeb. Przyszli fani i wszyscy. Jego trumnę włożyli, ale nie do grobu jego rodziny. Włożyli ją do grobu [T.I] by mogli już na zawsze być koło siebie. I duchem i ciałem. Już na zawsze.

czwartek, 1 sierpnia 2013

Powróciłam :D

Hej kochani. Powróciłam z moich wakacji. Co prawda 6 sierpnia wyjeżdżam na obóz, ale mam nadzieję, ze uda mi się napisać 2 rozdziały do tego czasu, ale jutro za to wstawię wam imagine. Mam fajny pomysł na niego i myślę, że wam się spodoba :D

piątek, 12 lipca 2013

Żegnajcie :'(

Żegnajcie moi kochani :'(
Żegnam się z wami na 14 dni bo lecę na wakacje na Kretę co oznacza, że przez dwa tygodnie nie będzie nowego rozdziału. Potem jak wrócę do domu to dodam nowy rozdział, a na razie zostawiam was na tym na czym skończyłam. Obstawiam, że trochę was nastraszyłam tym nagłówkiem, ale wybaczcie. Do usłyszenia :)

czwartek, 11 lipca 2013

Rozdział 14

Obudziłam się rano około godziny 9. Leniwie podniosłam się do pozycji siedzącej. Przypomniał mi się wczorajszy wieczór, który był o dziwo taki jak dawniej. Brakowało mi Liam'a, ale nadal mam do niego ogromny żal. Założyłam kapcie i poszłam do łazienki. Tam wzięłam prysznic i wykonałam poranną toaletę. Wyszłam z łazienki i wróciłam do pokoju. Przebrałam się w TO Wyszłam z pokoju i pomaszerowałam do kuchni. Tam postanowiłam zrobić śniadanie dla wszystkich. Odszukałam wszystkie produkty by zrobić naleśniki i zaczęłam je smażyć. Gdy skończyłam smażyć ostatniego do kuchni przyszedł Liam i Danielle. -A co tutaj tak pięknie pachnie?-zapytał Liam-Naleśniki. Głodni?-zapytałam i podstawiłam im pod nos talerz naleśników z Nutellą. Zaczęliśmy jeść. Ogólnie ranek spędziliśmy bardzo miło. Śmialiśmy się i rozmawialiśmy. W pewnej chwili naszą sielankę przerwał Liam-Alysa czy będziesz miała coś przeciwko temu jeżeli dzisiaj przyszli by do nas Harry, Louis, Niall i Zayn?-zapytał-Jasne, że-powiedziałam i się delikatnie uśmiechnęłam. Czyli jednak zapomniał. A już myślałam, że wszystko zmierza w dobrym kierunku, ale jednak się myliłam. Jak on mógł zapomnieć o moich 18 urodzinach. Przecież zawsze zaznaczał i to na kolorowo w kalendarzu dzień 12 lipca, ale zapomniał. -Alysa czy coś się stało?-zapytał on-Nie nic, po prostu już nie jestem głodna-powiedziałam. Wstałam od stołu, naczynia włożyłam do zmywarki i poszłam do siebie. Walnęłam się na łóżko i rozmyślałam. W pewnej chwili zaczął dzwonić mój telefon.
-Halo?-
-Cześć Alysa. Wszystkiego Najlepszego córeczko-
-Dziękuję mamo za pamięć, chociaż ty pamiętałaś-
-Ale jak to chociaż ja?-zapytała
-Bo wiesz. Mój własny brat zapomniał o moich 18 urodzinach, ale proszę cię nie mów mu o tym, że mam dzisiaj urodziny-
-Ale Alysa, to są twoje urodziny, powinno mu być głupio, że zapomniał o jak bardzo ważnym dla ciebie dniu
-Mamo, ale nic się nie stało-
-Ale Alysa na pewno?-
-Na pewno-
-Jeszcze raz wszystkiego najlepszego, pa kochanie-
-Pa-
I się rozłączyła.
Godzina 19:48
O 20 maja przyjść chłopaki. Liam nadal nie złożył mi życzeń urodzinowych, ale zrobiła to Danielle. Nie chciałam, żeby mówiła Liamowi o tym, że zapomniał osiemnastce siostry. Jakoś udało mi się ją wybłagać by nic mu nie mówiła. Dzisiaj dzwoniło do mnie dużo znajomych o dziwo i miałam pełno życzeń na twitterze i facebooku. Byłam ubrana w TO Właśnie rozległ się dzwonek do drzwi czyli chłopaki już przyszli. Wyszłam z pokoju. Przywitałam się z każdym w holu. Usiedliśmy w salonie i zaczęliśmy rozmawiać się i śmiać. W pewnej chwili Horan powiedział -Głody jestem-To idź sobie zrób-powiedziała Dani, a Horan pobiegł do kuchni. zaczął piszczeć-Aaaaaaa. Nie ma jedzenia, co tu zrobić-Ale jak to nie ma-poszedł Liam do kuchni i faktycznie w lodówce nie było jedzenia-Dobra to pojedźmy na zakupy-powiedział Liam-Ktoś coś chce?-i tutaj każdy mówił co kupić-Dobra każdy co chce jedzie z nami-i tak z naszej 7 została dwójka czyli ja i Zayn. -Dobra to my jedziemy-powiedział Liam i już ich nie było.
*30 minut później*
Siedziałam z Zayn'em sama w pustym mieszkaniu. Rozmowa się nam jakoś nie kleiła. W pewnej chwili zgasło światło. -Co się stało?-zapytałam-Nie wiem-i tutaj rozległ się błysk i zaraz po nim grzmot. Aż podskoczyłam-Alysa nic ci nie jest?-zapytałam Zayn-Nie tylko po prostu bardzo boję się burzy-To chodź tu do mnie-powiedział, a ja odszukałam jego sylwetkę w ciemności. Usiadłam koło niego. Akurat w tym momencie rozległ się kolejny błysk i grzmot. Wtuliłam się do Zayn'a. On objął mnie ramieniem. W tym momencie zadzwonił jego telefon. Chwile z kimś rozmawiał-Dzwonił Liam, mówił, że przeczekają burzę w centrum-powiedział. Siedzieliśmy tak dłuższą chwilę. -Wszystkiego Najlepszego Alysa-powiedział w pewnej chwili Zayn-Ale jak to. Skąd wiedziałeś, że dzisiaj mam urodziny?-zapytałam-Normalnie po prostu pamiętałem-Alysa mam pytanie-Słucham-Czy ty coś czujesz do Harre'go? Czy wy jesteście razem? Bo widać, że ty nie jesteś mu obojętna-Nie nie jesteśmy razem-powiedziałam-Posłuchaj ja nie wiem jak, kiedy i dlaczego, ale ja zakochałem się w tobie.-i tutaj mnie zamurował. Już chciałam mu coś odpowiedzieć, ale on wpił się w moje usta uniemożliwiając mi podanie żadnych argumentów. To nie był jakiś zachłanny pocałunek tylko delikatny. Po chwili oderwał się o de mnie-Kocham cię-powiedział-Zayn, ale ja nie wiem, czy to się uda, nie jestem pewna i...-i tutaj znów mnie pocałował-Proszę cię daj nam szansę-powiedział i popatrzył mi się w oczy. Nawet w tych ciemnościach dało się zauważyć jego czekoladowe tęczówki-Proszę-szepnął mi do ucha czym spowodował u mnie szansę, a ja w odpowiedzi dałam mu delikatnego całusa. I tutaj rozległ się błysk i grzmot. Zayn się tylko zaśmiał, a ja się do niego przytuliłam-Tylko Zayn proszę cię o jedno-Co tylko sobie życzysz-Nie mów nikomu o tym. Proszę-powiedziałam, a on mnie pocałował. Ułożyłam się wygodnie na jego torsie i nawet nie wiem kiedy zasnęłam
*Z perspektywy Harre'go*
Po 2 godzinach spędzonych w sklepie wreszcie mogliśmy wrócić do domu. Wnieśliśmy zakupy do kuchni i udaliśmy się do salonu. Tamten widok mnie rozbroił -No patrzcie jak sobie słodko śpią-powiedział Louis-Dobra tylko cicho bo ich obudzimy-powiedziała Danielle-Dobra chłopaki-powiedział szeptem Liam-Nie ma sensu żebyście teraz wracali do domu. Prześpicie się u nas-Dobra nie ma sprawy tylko mam pytanie. Co zrobimy z nimi?-zapytałem-Zostawmy ich tutaj. Nie budźmy ich-powiedział Liam. On i Danielle przykryli ich dwoma kocami, a my udaliśmy się do pokojów gościnnych. Mam tylko nadzieję, że nie jest za późno.

No i przybywam do was z nowym rozdziałem. Wiem szybko napisany i długi z czego mam nadzieję się cieszycie. Może jak jutro mi się będzie chciało to napisze rozdział 15, ale nic nie obiecuje, a na razie bywajcie :)

wtorek, 9 lipca 2013

Rozdział 13

*Z perspektywy Zayn'a*
Kolacja przebiegała bardzo powoli. Nudziło mi się niesamowicie. Oczywiście udzieliłem kilka wywiadów i cały czas uśmiechałem się do kamery. W pewnej chwili zauważyłem, że zniknęła Alysa i Harry. Postanowiłem ich poszukać. Nie było ich nigdzie na sali, ani w kuchni, ani w tłumie ludzi. Po prostu zniknęli. Ostatnie miejsce jakie przyszło mi do głowy to tyły budynku. Podszedłem do drzwi prowadzących na zewnątrz. Otworzyłem je. To co tam zobaczyłem mnie powaliło. Harry próbował pocałować Alysę! Gdy usłyszeli otwieranie się drzwi, Alysa odskoczyła od Harrego i się na mnie popatrzyła. Weszła po schodkach prowadzących do drzwi i wbiegła do środka wymijając mnie. Harry pobiegł za nią i nawoływał jej imię. Ten widok mną wstrząsnął. Oni są ze sobą? Raczej nie, to się wydaje niemożliwe. Harry wiedział doskonale, że czuję coś do Alysy, ale teraz przegrałem sprawę. Nie mam już u niej szans. Gdybym wcześniej jakoś zareagował to może ja bym był dzisiaj na miejscu Harrego, ale tak nie było. Przecież to ja mogłem być dzisiaj tak blisko niej, ale nie zdobyłem się na to do tej pory. Wszystko zawaliłem. Najgorsze jest to, że ja ją kocham, ale nie umiem jej tego powiedzieć. Boję się, że Harry ją skrzywdzi. Jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi, ale wiem doskonale jaki potrafi wobec dziewczyn. Nie chce, żeby on ją zranił. Ponieważ mnie już od dłuższej chwili nie było postanowiłem wrócić do środka. Alysa siedziała koło Danielle. Danielle próbowała coś do niej mówić, ale było widać, że Alysa była w zupełnie innym świecie. Co chwilę potakiwała Danielle, ale odpłynęła gdzieś w krainie swoich myśli. 
*Z perspektywy Alysy*
To się działo zbyt szybko. Nie umiałam wtedy nic zrobić. Harry próbował mnie pocałować, a ja nic nie umiałam zrobić. Nie potrafiłam go odepchnąć. Nie mam pojęcia co do niego czuję. Do niedawna to była tylko przyjaźń, ale dzisiaj? Nie wiem, nie mam pojęcia, nie umiem tego określić. Z jednej strony dziękuję Zayn'owi, że to przerwał, a z drugiej mam do niego pretensje, ale o co? Z zamyśleń wyrwał mnie głos Liam'a, który oznajmił, że się zbieramy. Najpierw porozwoziliśmy do domów resztę chłopaków, a my na samym końcu. Wysiadłam z samochodu. O dziwo poczekałam na Liam'a, bo Danielle już poszła do mieszkania. Razem bez słowa poszliśmy w stronę mieszkania. Przed drzwiami jak gdyby nigdy nic przytuliłam się do niego. Nie powiem, trochę go to zdziwiło zwłaszcza, że od dłuższego czasu się do niego nie odzywam, ale teraz potrzebowałam bliskości mojego brata. Brakowała mi tego. Trudno mi będzie to przełamać. Trudno mi będzie przełamać tą barierę jaką postawiłam między mną, a Liam'em, ale jakaś część mnie chce ją przełamać, a druga mówi, żebym nadal pozostała silną i zostawiła tą barierę, ale czy ja tak już dłużej potrafię? Czy potrafię zapomnieć o nim, chociaż i tak będę go codziennie widywać, aż do momentu gdy wyjedzie w trasę. Nie wiem kiedy to nastąpi. Po cichu wymamrotałam krótkie dziękuję i weszłam do mieszkania zostawiając brata w osłupieniu. Poszłam do swojego pokoju. Zrzuciłam z siebie buty. Poszłam do łazienki i wzięłam krótki prysznic. Przebrałam się w piżamę, umyłam zęby i rozczesałam włosy. Wróciłam do pokoju. Położyłam się na łóżku i rozmyślałam nad tym co mam robić dalej. Rozległo się pukanie do mojego pokoju. Odpowiedziałam ciche proszę. Do pokoju wszedł Liam, który trzymał w ręku dwa kubki z gorącą czekoladą. Wręczył mi jeden kubek i usiadł koło mnie na łóżku. Przypomniało mi się to jak jak dawniej tak siadaliśmy i rozmawialiśmy o wszystkim. Wtedy był moim najlepszym przyjacielem. -Alysa, ja chciałbym cię przeprosić, za wszystko. Staram się naprawić relacje między nami, ale zawsze muszę coś nawalić. Przepraszam-powiedział i popatrzył się na mnie-Liam, musisz zrozumieć to, że jest mi ciężko. Spróbuj się postawić na moim miejscu. Wcale nie jest prosto być siostrą jednego z najbardziej pożądanych wśród nastolatek na całym świecie chłopaka. Gdy zacząłeś swoją karierę było mi naprawdę ciężko, bo nie tylko powoli traciłam brata, ale również mojego przyjaciela. Potem ty przez jakiś okres czasu w ogóle się mną nie interesowałeś i powstała bariera między nami. Nie będzie mi łatwo tą barierę zburzyć, ale spróbuję bo tęsknię za moim bratem-tutaj miałam łzy w oczach. Liam mnie przytulił. Przy nim czułam się tak bezpiecznie jak nigdy. Przełamałam się. Jest mi teraz bardzo ciężko, a nie chce żyć z nim cały czas w niezgodzie. Gdy się jakoś opanowałam, otarłam łzy i dopiłam czekoladę. Chwile jeszcze rozmawialiśmy. Nawet nie wiem kiedy zmorzył mnie sen.
*Z perspektywy Liam'a*
Dzisiaj po raz pierwszy od dawna porozmawiałem z Alysa szczerze. Sądzę, że może uda nam się odbudować więź jaka była między nami. Gdy zacząłem opowiadać Alysie o tym jak to było w x-factorze ona zasnęła. Przykryłem ja kołdrą, wziąłem puste kubki, wyszedłem z pokoju i delikatnie zamknąłem drzwi.

Hejka ludzie. Przybywam do was z rozdziałem 13 :D Jak widzicie zmieniłam wygląd bloga. Przynajmniej teraz wiadomo od razu o czym on jest. Mam nadzieję, że wam się podoba. Mam już pomysł na następny rozdział tylko nie wiem czy wątek romantyczny dodam w rozdziale 14 czy 15. Proszę was zostawcie ślad w formie komentarza pod rozdziałem bo nie wiem czy moja praca nie idzie na marne i chce znać wasze opinie :) Do usłyszenia ;)

piątek, 28 czerwca 2013

Rozdział 12

~2 tygodnie później~
Ostatnie spojrzenie na kartkę. Sprawdzam jeszcze czy wszystkie odpowiedzi mam zaznaczone. Wstaję z krzesła i podchodzę do biurka. Oddaję kartkę i wychodzę na zewnątrz szkoły. Dzisiaj pisałam ostatni egzamin maturalny, co oznacza wolność i wakacje. Nareszcie. Będę mogła odpocząć, jak również zbliżają się moje 18 urodziny. Szybko wyszłam z mojego liceum. Pożegnałam się z ludźmi z dawnej klasy i mogłam iść do mieszkania. Właśnie. Od 2 tygodni nie odzywam się do Liam'a. Udaję, że on nie istnieję. Gdy próbuje coś do mnie powiedzieć ja go ignoruję i jest po sprawie. Szłam przez park. Na ławkach siedziały głównie zakochane pary. Hahahah przypomniała mi się sytuacja sprzed 5 dni. Jason przyszedł do mnie i przeprosił mnie za tamto. Miłe to było. Nie miałam go za takiego typa. W tedy również się ze mną pożegnał, ponieważ wyprowadził się do Belgii z rodzicami. Idąc przez park dużo myślałam. Nim się zorientowałam byłam już pod mieszkaniem. Otworzyłam go swoimi kluczami i weszłam do środka. Widok jaki tam zastałam mnie nie zdziwił. Całe One Direction, Paul, i ich band. Gdy weszłam każda para oczu spojrzała na mnie. Nic tylko ich zignorowałam. Poszłam do swojego pokoju i przebrałam się. Usiadłam na łóżku, wzięłam sobie laptopa na kolana i zaczęłam przeglądać internet. Po 20 minutach po moim pokoju rozległo się pukanie. -Proszę-powiedziałam-Hej, nie przeszkadzam?-zapytał Hazz-Nie, wchodź i tak nie mam nic innego do roboty-zamknął drzwi i usiadł obok mnie na łóżku-Posłuchaj. Dzisiaj w Muzeum Figur Woskowych ma być odsłonięcie naszych figur i takie pytanie. Nie chciałabyś pójść z nami? Przepraszam, źle powiedziałem. Masz iść z nami do Muzeum Figur Woskowych-powiedział, a ja się roześmiałam-Skoro muszę to pójdę-powiedziałam z ciężkim westchnieniem-Dzięki, to o 16:00 masz być gotowa okej? My po ciebie przyjedziemy, a teraz spadamy, pa-powiedział i wyszedł. Była godzina 13:40 więc zostały mi nieco ponad 2 godziny. Poszłam do kuchni i zrobiłam sobie spaghetti. Jadłam, oglądając telewizję. Nie leciało nic ciekawego więc oglądałam głównie kreskówki. O 15:15 stwierdziłam, że mogłabym się już ubrać. Poszłam do pokoju do szafy i wyciągnęłam z niej TEN ZESTAW Przebrałam się. Włosy spięłam w koka i przewiązałam granatową bandamką. Postanowiłam, że zaczekam na nich w salonie. Równo o 16 weszli do mieszkania. -Alysa jesteśmy-wykrzyczał Niall-Już idę-powiedziałam i poszłam do przedpokoju. Wyszliśmy z mieszkania i podeszliśmy do wielkiego samochodu. Usiadłam przy oknie, a na przeciwko mnie siedział Liam co mi się za bardzo nie spodobało. Samochód ruszył, a ja patrzyłam przez szybę na park koło, którego przejeżdżaliśmy. Liam cały czas patrzył się na mnie. Ja go ignorowałam. Po 15 minutach byliśmy pod muzeum. Weszliśmy do środka tylnym wyjściem. Chłopaki usiedli koło swoich sobowtórów za kotarą. Zaczęło się ogromne odliczanie. 10..9...8...7...6...5...4...3...2...1...0 i tutaj kurtyna opadła. Ludzie byli zdziwieni, że widzą i 1D i ich figury. Zaczęli sobie robić z nimi zdjęcia, i z prawdziwymi i z figurami. Po około godzinie ludzie się uspokoili. Chłopaki zaczęli udzielać jakiś tam wywiadów i tak właśnie minęła kolejna godzina. Około 18:30 wyszliśmy z muzeum i poszliśmy do restauracji gdzie również było pełno fotoreporterów.  To wszystko skończyło się około 20. Miałam już dosyć tego dnia i butów. Gdy siedziałam przy stole podszedł do mnie Harry -Widzę, że się nudzisz. Może wyjdziemy na zewnątrz?-zapytał-Jasne, wszystko byle by stąd zwiać-wyszliśmy na zewnątrz i patrzyliśmy się w gwiazdy, które dzisiejszego wieczoru były piękne. -Wyglądasz pięknie-szepnął mi do ucha czym spowodował u mnie dreszcze na całym ciele-Dziękuję, ale ty też wyglądasz dzisiaj nieźle-powiedziałam. Staliśmy do siebie twarzą w twarz, face to face. Nie wiem czemu, ale Harry powodował we mnie pewne onieśmielenie-Mówiłem ci kiedyś, że masz piękne oczy?-zapytał-Nie, ale to miłe-i tutaj się zarumieniłam bo nie wiedziałam co odpowiedzieć. Przybliżył się do mnie, i objął w talii-Alysa, jesteś naprawdę niesamowita. Od kiedy cię poznałem dały czas o tobie myślałem.  Wiem, że to głupie, ale zakochałem się w tobie od pierwszego wejrzenia. Pewnie Liam mnie zabiję za to co zaraz zrobię, ale trudno. Zaryzykuję-nachylił się nade mną i...

Witajcie ludzie. Przybywam do was z nowym rozdziałem :D Buahahahhaha jaka ja jestem okropna. Przerwałam w tak kluczowym momencie. Wiem jestem straszna, ale tak chciałam żeby było. Jestem po rozdaniu świadectw. Moje świadectwo nie jest tragiczne. Średnia 4.54 jest zadowalająca. Najważniejsze jest to, ze rodzice pozwolili mi pojechać do mojego Pawiana czyli do mojej przyjaciółki Natalie. W rozdziale 13 dowiemy się co się stanie dalej w przerwanym fragmencie jak również dowiemy się jeszcze ciekawej rzeczy. Będzie również część rozdziału pisana z innej perspektywy niż Alysy. Hahahah jestem straszna, że w tym momencie przerwałam, ale trudno :D

sobota, 15 czerwca 2013

Rozdział 11

~1 tydzień później~
Dzisiaj nastał mój najbardziej wyczekiwany dzień ze wszystkich, a mianowicie zakończenie szkoły, z czego
się bardzo cieszę. Wstałam z łóżka i pomaszerowałam do łazienki. Wzięłam prysznic, umyłam zęby i z piżamy od razu przebrałam się w mój strój galowy a mianowicie w TO Włosy spięłam w wysoki kucyk. Na rękę nałożyłam jeszcze kilka bransoletek. Przebrana i gotowa poszłam do kuchni gdzie siedział Liam i Danielle. -Cześć Danielle-powiedziałam, a swojego brata kompletnie zignorowałam. Jakieś 3 dni temu powiedział czegoś czego nie powinien powiedzieć. Od tamtej pory nie odzywam się do niego. Bardzo mnie zranił. Cały czas stoję w przekonaniu, że nie powinnam z nim mieszkać. Oczywiście do Dani nic nie mam. Strasznie ją lubię i podziwiam, że z nim wytrzymuje. Jakoś straciłam apetyt na wszystko. Spojrzałam na zegar, który wisiał na ścianie. Pokazywał on godzinę 08:30. Chwyciłam tylko jabłko. Wróciłam się z kuchni do pokoju po torebkę i mogłam już iść. Wyszłam z mieszkania i szybkim krokiem ruszyłam do mojego liceum. Z trudem przekraczałam próg szkoły. W niej przeżyłam różne chwile. Te lepsze i też te złe, ale zawsze będę mile ją wspominać. Mimo iż nie miałam za wielu takich prawdziwych znajomych to i tak ludzie z mojej klasy byli całkiem spoko. Na dziedzińcu stały moje koleżanki z klasy. Podbiegłam do nich i się przywitałam. Obok nas po lewej stronie stała grupka chłopaków w tym Jason. Nie zapomnę tego jak go upokorzyłam na oczach całej szkoły. Do dzisiaj ludzie śmieją się z niego, a mi gratulują jego poniżenia. Nie było mi go szkoda, w cale. Ponieważ była już pora, żeby się zbierać do auli z dziewczynami weszłyśmy do środka. Weszłyśmy do auli i zajęłyśmy miejsca. Oczywiście na początku było uroczyste przywitanie, gadanie nauczycieli i bla bla bla. Później było uroczyste wręczenie świadectw z wyróżnieniem. Również i moje nazwisko było wywołane. Podeszłam odebrać świadectwo. Po gratulacjach wróciłam na miejsce. Na ścianie zostały puszczone filmiki naszych maturalnych klas i wiele różnych rzeczy. To co było na samym końcu mnie zszokowało. Było to filmik jak go poniżyłam publicznie. Cała aula włącznie z nauczycielami zaczęli się śmiać. Nie powiem było to miłe zakończenie roku szkolnego. Po całej uroczystości rozeszliśmy się do klas gdzie wychowawcy mieli nas oficjalnie pożegnać i rozdać resztę świadectw. Oczywiście nie obyło się bez łez wzruszenia bo w końcu to były cudowne 3 lata we spólnym towarzystwie. Gdy wszystko zostało zakończone mogliśmy się już rozejść. Na sam koniec zrobiliśmy sobie ostatnie wspólne zdjęcie. Nasza wychowawczyni życzyła nam powodzenia na maturze i miłych wakacji, które po części się już dzisiaj zaczęły. Gdy wyszliśmy z klasy myślałam, że padnę. Stali tam moi rodzice, Danielle i Liam. Dobrze, rozumiem, ze stali tutaj rodzice, Danielle również, ale Liam? Czy mu całkiem już na mózg padło? Przywitałam się z rodzicami. Pogratulowali mi świadectwa. Wszyscy w 5 wyszliśmy na dziedziniec, i w tedy się zaczęło. Dziewczyny podbiegły do Liam'a i zaczęły go błagać o autograf. Oczywiście. Nawet dzisiaj, w ten ważny i przykry dla mnie dzień on jest ważniejszy. Pożegnałam się z koleżankami i kolegami. Gdy już się pożegnałam ze wszystkimi spojrzałam ostatni raz na Liam'a. Łzy zaczęły mi napływać do oczu. Wybiegłam z dziedzińca. Za mną słyszałam krzyk Danielle i rodziców. Liam'owi udało jakoś się wyrwać tłumowi fanek i zaczął biec za mną. Wbiegłam na pasy, akurat jeszcze było zielone. Gdy on chciał przyjść zapaliło się czerwone i nie mógł nic zrobić.Dogoniła go Dani i rodzice. Wszystko potrafi zepsuć. Czym prędzej pobiegłam do mieszkania. Zdążyłam przed nimi. Otworzyłam drzwi kluczem. Pobiegłam do mojego pokoju. Zamknęłam go na klucz i opadłam na łóżko. Zaczęłam płakać. Po około 5 minutach drzwi od mieszkania otworzyły się z hukiem. Obstawiam, że to był Liam. Podbiegł do drzwi od mojego pokoju, próbował je otworzyć, ale były zamknięte. Pukał w nie i walił. Błagał żebym otworzyła, przepraszał, ale ja cały czas leżałam na łóżku i płakałam. Później dołączyła się do niego Danielle i rodzice, ale oni też nic nie wskórali. Po jakiejś godzinie przestali walić mi w drzwi. Do końca dnia przesiedziałam zamknięta w swoich 4 ścianach. Po południu przebrałam się w moją piżamę i tak przez resztę dnia nic nie robiłam tylko płakałam. W końcu nawet nie wiem, w którym momencie zasnęłam.

Długo oczekiwany rozdział 11. Zebrałam się i go napisałam. Mam nadzieję, że wam się spodoba. ;)

piątek, 14 czerwca 2013

ODWIESZENIE BLOGA!!!

Przepraszam was strasznie. Jestem okropna i nieuczuciowa. Miałam wam rozdział dodać jakieś 2 tygodnie temu, a tu nic. Przepraszam. W komentarzach możecie pisać hejty i wszystko inne, zażalenia, groźby. Nie chciałam żebyście sobie pomyśleli o tym, że olałam bloga czy coś tylko nie miałam czasu, weny i chęci. Strasznie was przepraszam. Mam nadzieję, że dobrymi przeprosinami będzie rozdział, który będzie albo dzisiaj pod wieczór, albo jutro około południa. Mam nadzieję, że mi wybaczacie. Mam pomysł na rozdział. Będzie to głównie zakończenie roku. Czyli skok o tydzień, potem będzie po maturach czyli następny skok, a potem będzie taka akcja o której już nie mogą się doczekać kiedy o niej napiszę :D

czwartek, 30 maja 2013

ZAWIESZENIE BLOGA!

Kochani moi czytelnicy. Zawieszam bloga na okres dni 5, ponieważ mnie nie będzie. Wyjeżdżam na 3 dni do Niemiec, wracam w poniedziałek o 01:00 około, śpię kilka godzin, a potem jadę na 2 dni w Pieniny z klasą więc na pewno nie dodam żadnych postów w tedy. Przepraszam was kochani, że nie napisałam 11 rozdziału, ale jakoś mi się nie chciało i nie miałam weny. Wybaczcie mi. Obiecuję wam, że w środę 5 czerwca dodam rozdział :D Mam nadzieję, że mnie nie zlinczujecie w komentarzach ;) Miłego dnia dziecka, kochane moje dzieci hahahha, przepraszam was, ale dzisiaj mi odwala, jakieś głupoty z moim Pawianem (moja najlepsza przyjaciółka) piszemy do siebie nawzajem, więc wiecie, młodość, gadam do plakatów w moim pokoju. Ahhhh. Ja już was nie nudzę. Aha. Jeszcze jedno. Dzisiaj na RMF FM była POP Lista do samochodu i nasze pawiany ( ahhahahah xd ) były na 1 MIEJSCU. Top of the Top. Hahahahha. Dobra nie zanudzam was już. Do usłyszonka. Bądźcie grzeczni :D

wtorek, 21 maja 2013

Rozdział 10

Pobiegłam do swojego pokoju i tam usiadłam na łóżku. Byłam wściekła na Liam'a, że pozwolił mu pójść w taki deszcz. Na zegarze dochodziła godzina 4. Wyszłam z pokoju, ponieważ byłam głodna. Chłopaków już nie było, a Danielle nie wróciła co oznacza, że jestem sama z Liam'em. Poszłam do jadalni. Przy stole siedział Liam, który właśnie miał nakładać sobie zapiekankę makaronową. -Masz ochotę?-skinęłam głową na tak, nałożył mi na talerz i w ciszy jedliśmy. Po chwili Liam postanowił przerwać ciszę -Alysa czy ciebie i Jason'a coś łączy?-zapytał prosto z mostu-A nawet jeśli to co?-zapytałam-Po prostu chciałem wiedzieć-I nie masz mi tego za złe, że ci nic nie powiedziałam?-Nie. Rozumiem cię. Nie powinienem tak naciskać na ciebie, po za tym jesteś już prawie dorosła, powinienem pogodzić się z tym, że nie jesteś już taka jak kiedyś-powiedział i lekko się uśmiechnął. Dokończyliśmy nasze porcję. -Może miałbyś ochotę pooglądać ze mną jakiś film?-zapytałam pierwsza przełamując lody-Skoro proponujesz to bardzo chętnie-odpowiedział. Poszłam do salonu wybrać jakiś film, a Li przygotowywał popcorn. 5 minut później niósł ogromny popcorn i colę-No to co oglądamy?-zapytał-"Pamięć Grace", a później "Igrzyska Śmierci" co ty na to?-Mi to odpowiada-uśmiechnął się, a ja odwzajemniłam uśmiech. Usiadłam koło brata i włączyliśmy film. Co chwilę komentowaliśmy coś śmiejąc się przy tym. Gdy skończyliśmy oglądać pierwszy film Liam podszedł do swojej komórki bo dostał sms-a. -To od Danielle. Piszę, że zostaje dzisiaj u koleżanki na noc bo muszą coś tam obgadać-Spoko-Alysa, a może zrobilibyśmy sobie maraton horrorów jak za starych dobrych czasów?-Możemy spróbować-odpowiedziałam. Do godziny czwartej nad ranem oglądaliśmy filmy. Cudem dowlokłam się do łóżka. Zasnęłam natychmiast.
~7 rano~
Dzisiaj spałam tylko 3 godziny dzięki maratonowi filmowemu. Rano dostałam sms-a od Jason'a, w którym przypominał mi o meczu. Szybkim ruchem pobiegłam pod prysznic. Wróciłam do pokoju i przebrałam się w TO Włosy zaplotłam w kłosa. Poszłam do kuchni, żeby przygotować śniadanie. Gdy tam weszłam spotkałam Liam'a, który smażył górę naleśników-Głodna?-Czytasz mi w myślach-powiedziałam z uśmiechem. Zjadłam 2 naleśniki i już musiałam iść bo była 7:45. -Może cię podwieźć?-zapytał-Jakbyś mógł-uśmiechnęłam się. Pędem pobiegłam po swoją torbę do pokoju. Wyszłam z mieszkania zamykając je, Liam czekał przy samochodzie. Szybko do niego wsiadłam. W drodze do szkoły przypomniałam mu o meczu który zaczyna się punkt 12 na szkolnym stadionie. Powiedział, żebym się nie martwiła, i że przyjdą wszyscy. Podziękowałam bratu i wyszłam z samochodu.Zdążyłam do szkoły przed dzwonkiem na przerwę. Gdy miałam wchodzić do szkoły z za budynku usłyszałam głos Jason'a mówiący-Myśli, że ją kocham-powiedział-Wygrany zakład mam w kieszeni-Nie byłbym tego taki pewien. Pamiętaj jeszcze 2 dni i wygrałeś, do tego czasu może cię rzucić-Nie rzuci. Za bardzo jest we mnie wpatrzona. Przyznaję jest bardzo ładna, ale jest mało inteligentna. Po prostu ładna-Zobaczymy stary-i przybili sobie piątki. A to palant. Myśli, że mnie owinął w okół palca. Jak ja mogłam być taka głupia. Teraz już trudno. Zastanowię się nad planem jak się na nim zemścić, a na razie będę udawała piękną i mało inteligentną. Usiadłam pod klasą i zaczęłam czytać jakąś gazetę. Rozległ się dzwonek na przerwę. Chłopak z resztą drużyny wszedł do szkoły. Amant się znalazł pomyślałam. Gdy mnie zobaczył podszedł do mnie, pomógł mi wstać, pocałował w policzek i przytulił-Cześć skarbie-powiedział, a mi już zebrało się na wymioty, reszta drużyny gapiła się na nas-Jak tam przygotowania do meczu?-zapytałam-Bardzo dobrze-staliśmy tak jeszcze do końca przerwy. Gdy rozległ się dzwonek weszłam do klasy. Lekcję w dzisiejszym dniu były luźne. Po 12 nie mieliśmy już żadnych lekcji. Bardzo szybko nadeszła ta godzina . Wszyscy poszliśmy na trybuny. Przed rozpoczęciem Jason podbiegł do mnie i przytulił. Pocałowałam go w policzek i życzyłam powodzenia. Musiałam dobrze odegrać swoją rolę. Odnalazłam na trybunach Danielle i resztę. Szybkim krokiem do nich podeszłam. Usiadłam koło Danielle i Liam'a -Co ty masz taki zadziorny uśmieszek?-zapytał Niall-Dowiesz się na samym końcu-odpowiedziałam. W 25 minucie do bramki strzelił Jason. Nasza szkoła zaczęła wiwatować. Zakończyła się pierwsza połowa meczu, była 10 minutowa przerwa. W drugiej połowie był remis 2:2, ale w ostatnich sekundach strzelił Jason. Właśnie rozległ się gwizdek oznaczający koniec meczu. Jako wzorowa dziewczyna i aktorka podbiegłam do swojego chłopaka i go przytuliłam-Jason gratulację-powiedziałam, staliśmy na samym środku murawy. Właśnie o to mi chodziło-I jak nastrój po meczu zapytałam?-Dobrze dziękuję-Gratuluję twojej drużynie wygrany. Posłuchaj.-Teraz cała szkoła zwróciła na nas uwagę-Czy uważasz, że jestem inteligentna?-zapytałam-Ależ oczywiście, że tak-A przypadkiem nie jestem tylko ładna, ale za to mało kumata?-zapytałam-A skąd ci to przyszło do głowy?-zapytał-No niech pomyślę. A zakład, w którym miałeś mnie zdobyć i rzucić po kilku dniach? Myślałeś, że się nie kapnę, a tu taka niespodzianka. Może powiesz o co się założyłeś bo jestem bardzo ciekawa-milczał-No jasne rozumiem nie wiesz co odpowiedzieć-podeszłam do pojemnika z napojami dla zawodników, wzięłam taki jeden i wylałam całą zawartość na głowę Jason'a razem z kostkami lodu. Płyn zaczął po nim ociekać-Dam ci cenną radę. Następnym razem mów trochę ciszej-gdy już odchodziłam odkrzyknęłam-Gdybyś się nie kapnął cała szkoła właśnie wszystko słyszała i widziała-odwróciłam się napięcie zostawiając Jason'a na środku boiska. Cała szkoła zaczęła się z niego nabijać, nawet jego własna drużyna piłkarska. Każdy się nabijał bo pokonała go dziewczyna. Byłam z siebie bardzo dumna. Podeszłam do swoich przyjaciół, którzy śmiali się w najlepsze-To było niezłe, jeszcze jego mina. Bezcenna-powiedziała co chwilę śmiejąca się Dan-Ja bym nawet czegoś takiego nie wymyślił-odparł Lou-Nie spodziewałem się tego po tobie-powiedział Niall-Taka cicha dziewczyna, a w rzeczywistości bez kija nie podchodź powiedział Zayn-Jestem z ciebie dumny-na samym koniec powiedział Liam. Szybkim ruchem podeszliśmy do samochodów. Postanowiliśmy uczcić moje małe zwycięstwo pizzą. Około godziny 17 razem z Danielle i Li wróciliśmy do domu. Padnięta rzuciłam się kanapę w salonie i zasnęłam.

Rozdział 10 dodaję wam już dzisiaj, ponieważ miałam pomysł na rozdział, który się sam napisał praktycznie. Wyszło na jaw jaki jest Jason. W następnym rozdziale będzie o zakończeniu liceum Alysy. Potem po rozdziale 11 będzie skok w przód o jakiś tydzień albo dwa. Chodzi mi o te matury. Nie będę wam opisywała testów ;P Cieszę się, że jestem tu z wami już 10 rozdziałów. Mam nadzieję, że moje opowiadanie nie jest nudne i jest inne niż niektóre. Proszę pozostawcie ślad w formie komentarza. Bywajcie :D

Rozdział 9

Wstałyśmy z kanapy i poszłyśmy przygotować obiad. Postanowiłam zrobić zapiekankę makaronową, a Dani mi pomogła. Ponieważ musiała już iść na próbę zostałam sama w domu. Pożegnała się ze mną i wyszła. Postanowiłam zrobić coś pożytecznego i zaczęłam sprzątać mieszkanie. Poszłam do salonu, podeszłam do odtwarzacza. Na półce stały płyty. Stały tam płyty One Direction. Nie znałam za dobrze ich muzyki, ale słyszałam kilka piosenek. Włożyłam ją do odtwarzacza i po chwili w całym mieszkaniu rozbrzmiewało "Live While We' re Young". Zaczęłam sprzątać. Na początek wzięłam się za sprzątanie salonu. Gdy skończyłam sprzątałam po kolei hol, kuchnię, jadalnię, swój pokój. W sumie nie wiedziałam jak wygląda reszta domu. Otworzyłam pierwsze drzwi i poraziła mnie czystość jaka panowała w pokoju. Podobnie w reszcie pokoi było tak czysto. Do pokoju Liam'a i Dani nie wchodziłam. Postanowiłam, że wyjdę do ogrodu, który był ogromny i piękny. Stały tam dwa duże drzewa, na których był zawieszony hamak. W ogrodzie znajdował się duży basen . Obok niego stała trampolina, która spokojnie mogła pomieścić 7 osób naraz. Sądząc po samym ogrodzie można określić, że Liam ma kasy jak lodu. Wyszłam z ogrodu i poszłam do swojego pokoju. Po drodze zahaczyłam jeszcze o salon, żeby wyłączyć odtwarzacz. Po chwili na mój telefon przyszedł sms od Jason'a.
-Pobiegała byś ze mną?-
-To propozycja czy rozkaz?  ;P-
-Raczej to drugie-
-No to chyba nie mam wyjścia-
-Czekam na ciebie w parku, masz 10 minut-
Szybko przebrałam się w TO Na blacie w jadalni od niechcenia zostawiłam karteczkę gdzie jestem bo w końcu braciszek pewnie zgłosił by moje zaginięcie na policję. Jak tak wspaniała dziewczyna jak Danielle może wytrzymywać z takim gburem. Pawian byłby lepszym kompanem do mieszkania niż on. Wyszłam z mieszkania i pobiegłam do parku. Zauważyłam mojego chłopaka, który stał przy fontannie. Podkradłam się do niego po cichu i go wystraszyłam, ale niestety nie miało to takiego efektu o jakim myślałam. Chwycił mnie za ręce i pocałował. mnie delikatnie-No to co zaczynamy biegać?-zapytał-A może zrobimy wyścigi?-zapytałam-No dobra, ale jeżeli ja wygram to spędzisz ze mną cały dzień-A jeżeli ja wygram to będziesz musiał spełnić jedno moje życzenie bez żadnego marudzenia-powiedziałam-No to umowa stoi, ponieważ jesteś dziewczyną dostaniesz 10 sekund forów. Ścigamy się od fontanny do pomostu, czas START-i pobiegłam przed siebie, na początku nie biegłam zbyt szybko, po pewnym czasie dogonił mnie Jason, ale ja własnie przyspieszyłam. Jason był trochę zdziwiony, ale próbował mnie dogonić. Gdy byliśmy już blisko naszej mety wyrównaliśmy się w biegu. W ostatniej chwili wyszłam na prowadzenie i wygrałam. Upadłam na pomost, a obok mnie Jason. Leżeliśmy tak koło siebie przez chwile by złapać oddech. Leżałam tak przez chwilę. Położyłam się na plecy i obserwowałam niebo nad nami. Gdy tak przypatrywałam się chmurom spadło na mnie kilka kropel-Czy to jest to o czym ja myślę?-zapytałam-Chyba tak. Deszcz-pędem podniosłam się z pomostu, a za mną Jason. Teraz można było wyczuć ewidentnie już deszcz. Pędem pobiegliśmy do mojego domu, w którym mieszkałam z bratem idiotą. Gdy dobiegliśmy do domu byliśmy cali mokrzy. Wbiegliśmy do budynku pod drzwi. Pukaliśmy bo zapomniałam wziąć klucze. Otworzył nam Louis-No jesteś wreszcie, miło cię widzieć Jason. Masz szczęście, że dobiegłaś bo Liam odchodził od zmysłów-zakomunikował nas Louis. Gdy weszliśmy głębiej dopadł mnie mój braciszek-Gdzie ty byłaś i dlaczego jesteś cała mokra? Dlaczego nie wzięłaś telefonu i nie powiedziałaś gdzie idziesz?-Byłam w parku, a jestem mokra jeżeli jeszcze nie zauważyłeś geniuszu bo na polu pada ulewny deszcz, nie wzięłam telefonu bo uznałam to za niepotrzebne, a zostawiłam ci karteczkę w jadalni-Jaką karteczkę?-zapytał. Poszłam do jadalni. Tam gdzie zostawiłam karteczkę leżała karteczka, a pod ta książką była karteczka. Pomachałam ją przed oczami Liam'owi-Martwiłem się o ciebie-powiedział i mnie przytulił-Najwidoczniej niepotrzebnie-wyrwałam się z jego uścisku-Liam może u nas przez chwilę zostać Jason, nie chce żeby biegł do swojego domu w deszczu, bo będzie chory na jutrzejszy mecz i zakończenie roku szkolnego, które za 2 dni-Jak to za 2 dni?-zapytał z niedowierzaniem braciszek-Tak to, matury w przyszłym tygodniu, jutro mecz zakończający rok szkolny dla maturzystów-odpowiedziałam-Aha. Ok, Jason możesz u nas zostać, rozgość się, jesteście głodni?-zapytał Liam-Ja nie-powiedziałam i poszłam do mojego pokoju. Przebrałam się w suche ubrania, gdy wyszłam z pokoju Jason'a nie było już u nas w domu-Gdzie jest Jason?-zapytałam-Poszedł do domu-Ale jak to? Puściłeś go?-Tak, a co nie mogłem, przecież jest dorosły-Nie mam do ciebie już siły-skończyłam rozmowę z bratem i poszłam do pokoju.
No i mamy rozdział 9. Rozdział 10 będzie inny. Odkryjemy prawdziwe oblicze Jason'a. Będzie ciekawie. Wena mnie jeszcze nie opuściła więc spodziewajcie się rozdziału jutro. Mam już pomysł na następne rozdziały. Rozdział 11 będzie o zakończeniu roku szkolnego, w którym się coś wydarzy :D

poniedziałek, 20 maja 2013

Rozdział 8

Obudziłam się koło godziny 11. Z uśmiechem na twarzy poszłam do łazienki. Umyłam zęby i wzięłam szybki prysznic. Wróciłam do pokoju i przebrałam się w TO Poszłam do kuchni z uśmiechem na twarzy. Tam siedziało całe One Direction i Danielle jakby mnie to w ogóle nie dziwiło. -Hej Alysa. Jak było na imprezie?-zapytał Harry-Nawet fajnie dziękuję-odpowiedziałam-A czy wy przypadkiem nie macie czegoś takiego jak próby, koncerty, wywiady lub sesje?-Akurat dzisiaj mamy sesję i wywiad-powiedział Louis-Aha-odparłam-Dobra chłopaki, dosyć tego dobrego, teraz musimy spadać już na sesję bo nas Paul zamorduję-powiedział Liam i zaraz za nim wstało całe 1D. Liam podszedł do Dani i pocałował ja w policzek. Mnie też chciał, ale odsunęłam się. Zrezygnowany powiedział mi tylko pa i razem z resztą wyszedł. Gdy upewniłam się, że pojechali odezwałam się do Danielle -Mam problem-oznajmiłam-Zamieniam się w słuch-No bo, ja mam chłopaka-Naprawdę? Kogo?-zapytała ze zdziwieniem-Wczoraj jak byliśmy na imprezie Jason powiedział mi, że jestem wyjątkowa. Powiedział, że ja mu się od dawna podobam tylko nie wiedział jak mi to powiedzieć...-i tutaj mi przerwała-Może przejdziemy do salonu?-zapytała i już po chwili siedziałyśmy na kanapie w salonie-No to kontynuuj-powiedziała z uśmiechem-No bo on jest najbardziej popularnym chłopakiem w całej szkole. Każdy kto chce się liczyć trzyma się z nim. Połowa płci żeńskiej mdleję na jego widok, po za tym jest kapitanem drużyny piłkarskiej-No to w czym problem?-zapytała-No bo, wydawało mi się, że on jest...-Egoistyczny, głupi, nadąsany, nadąsany i palant-A ty skąd wiedziałaś jaki mógł być?-zapytałam-No bo na początku też tak myślałam o Liam'ie. Wydawało mi się, że był strasznym palantem bo w końcu gwiazda, a teraz widzisz jak to się skończyło-powiedziała-Tylko błagam cię nie mów nic o mnie i Jasonie Liamowi, proszę cię-Jasne nie ma sprawy nic nie powiem, miło cię taką oglądać szczęśliwą-powiedziała i się uśmiechnęłam-Dziękuję ci Danielle-uściskałam ją-Dziękuję ci Danielle-gdy właśnie chciałam coś powiedzieć rozległ się dzwonek do drzwi. Danielle poszła otworzyć drzwi. -Hej jest Alysa?-zapytał Jason, który stał w drzwiach-Jasne. Wejdź-powiedziała Dani i zaprosiła go do środka. Wyszłam z salonu i poszłam do holu gdzie stał Jason. Gdy mnie zobaczył od razu się uśmiechnął-To może ja was zostawię-oznajmiła i wyszłam. Gdy wychodziła puściła mi oczko. Podeszłam do Jason'a -Co ty tutaj robisz?-zapytałam-Chciałem sprawdzić czy na pewno dotarłaś do mieszkania-powiedział-To miłe, ale jak widzisz nic mi nie jest-Posłuchaj mam do ciebie pytanie. Czy nie chciałabyś przyjść na mecz naszej drużyny jutro. Weź ze sobą kogo chcesz-powiedział-Przyjdę na pewno, może pójdziemy do salonu, a nie będziemy rozmawiać w holu-chwyciłam go za rękę i po chwili siedzieliśmy na kanapie. Dołączyła do nas Danielle. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Dani starała się jak najlepiej przepytać Jason'a. Po prostu zachowywała się jak najlepsza przyjaciółka, która chce chce chronić przyjaciółkę, żeby nie trafiła na żadnego palanta. Gdy tak rozmawialiśmy do domu wszedł Liam z resztą kompanii. -Danielle nie wiesz przypadkiem gdzie jest..., a co tu się dzieję?-zapytał bo za bardzo nie wiedział o co chodzi. Za nim stała reszta zespołu. Szybkim ruchem wstałam z kanapy i podeszłam do brata-Liam. Jason jest moim przyjacielem, a przyszedł tutaj by zapytać mnie czy jutro nie poszłabym na mecz jego drużyny piłkarskiej. Poszliśmy do salonu i się zagadaliśmy, a do naszej rozmowy dołączyła się Danielle. O to cała historia-powiedziałam. Wiem, że go okłamałam, ale nie miałam innego wyjścia-Aha. Ja też chętnie przeszedł bym się na mecz z wami, oczywiście jeżeli nie będę przeszkadzać-powiedział, właśnie miałam odpowiedzieć, że nie może przyjść, ale wtrącił się Jason-Jasne. Zapraszamy. Może wy też wpadniecie?-skierował to pytanie do reszty-czemu nie-odezwał się Niall-No to wszystko załatwione-Która to godzina. 13:07, jak ten czas szybko leci, szkoda Jason, że musisz już iść, bo w końcu masz trening, ale w końcu jutro mecz. Odprowadzę cię do samochodu-delikatnie popchnęłam chłopaka, żeby się ruszył. Po chwili staliśmy na parkingu przy jego samochodzie-Dlaczego go okłamałaś?-zapytał nie owijając w bawełnę-Ponieważ wiem jakie by mi robił wyrzuty. Za niedługo kończę 18 lat, a on cały czas traktuję mnie jak jakieś dziecko. Nie utrzymywał ze mną kontaktu przez prawie 3 lata, a teraz muszę z nim mieszkać. Wolałabym już mieszkać w klatce z Pawianami niż z nim-w tym momencie zaśmialiśmy się oboje-Dobrze. Pomogę ci to ukrywać-powiedział, a ja rzuciłam się na niego z uściskiem-Dziękuję-odparłam-Nie ma za co, a teraz faktycznie muszę już iść-pocałował mnie w policzek, wsiadł do samochodu i odjechał. Właśnie w tym momencie z budynku wyszło One Direction. -My jedziemy na próbę. Do zobaczenia-powiedział Liam i razem z resztą wsiedli do dużego samochodu i odjechali. Wróciłam do mieszkania. Rzuciłam się na kanapę. Koło mnie usiadła Danielle-Jak długo masz zamiar to ukrywać?-zapytała-Jak najdłużej się będzie dało-odparłam.
No i mamy rozdział 8. Od wczoraj panuję u mnie wena, która chętnie wam przekazuję. Mam już pomysł na 9 rozdział. Za niedługo między Alysą, a jednym z 1D coś się stanie. Mam nadzieję, że wam się podoba. Jeżeli czytasz proszę zostaw po sobie ślad w formie komentarza ;)

niedziela, 19 maja 2013

Rozdział 7

Właśnie dotarliśmy na bal. Tematyka była filmowa. Przy wejściu do szkoły był rozłożony czerwony dywan. Koło niego byli porozstawiani paparazzi, a raczej kilka osób którzy mieli ich przypominać. Dzisiaj każdy mógł poczuć się jak gwiazda filmowa. Gdy stanęliśmy razem na czerwonym dywanie wszystkie pary oczu zostały skierowane na nas. Może dlatego, że Jason był kapitanem drużyny piłkarskiej i najpopularniejszy w całej szkole, i bądź co bądź nawet był ładny. Nawet nie mam pojęcia dlaczego mnie zaprosił. Podeszliśmy bliżej i zaczęli nam robić zdjęcia. Gdy zeszliśmy z czerwonego dywanu przeszliśmy do sali, w której miał się odbywać bal. Gdy weszliśmy do środka wszystkie dziewczyny patrzyły na mnie z zazdrością. Połowa płci żeńskiej w naszej szkole wzdychała do niego. Był szkolnym amantem, którego pragnęła każda. Nie przyszła bym z nim, ale on jako jedyny mnie zaprosił. Powinnam się czuć zaszczycona, że mnie zaprosił, ale nie traktowałam tego jakoś szczególnie. Po chwili mój partner się odezwał -Pójdę po coś do picia. Tobie też przynieść?-zapytał z szarmanckim uśmiechem-Jakbyś mógł-odpowiedziałam, a on poszedł. Po chwili wrócił Jason, który podał mi ponch -Dziękuję-odpowiedziałam. W tym momencie zaczęła rozbrzmiewać muzyka. Staliśmy tak przez chwilę. Właśnie Jason otwierał usta by coś powiedzieć, ale podeszli do nas jego kumple z  drużyny -No witaj Jason. I zobaczmy kogo tutaj dzisiaj przyprowadziłeś. Alysa wyglądasz dzisiaj inaczej niż zwykle, jeszcze ta piękna sukienka-Dobra chłopaki. Nie zaprzeczam, że ty wyglądasz pięknie w tej sukience, ale dajcie nam spokój. Alysa może zatańczymy?-zapytał i podał mi rękę, którą po chwili wahania chwyciłam. Weszliśmy na parkiet. Właśnie skończyła się szybka piosenka i zaczął lecieć wolny taniec. Można było usłyszeć w tle głos DJ'a. -A teraz panowie zapraszają do tańca swoje partnerki, delikatnie chwytają je w talii, a panie kładą ręce na szyjach i oby dwoje delikatnie kołyszą się w rytm piosenki.- Jason chwycił mnie w talii i przyciągnął do siebie. Zarzuciłam mu ręce szyi i po raz pierwszy popatrzyłam mu w oczy, które były koloru niebieskiego. On również spojrzał w moje brązowe oczy. -Dlaczego mnie zaprosiłeś? Miałeś do wyboru każdą dziewczynę, a wybrałeś mnie, jak wiesz, że każda mdleje na twój widok, albo jeżeli spojrzysz na nie-zapytałam-Ponieważ ty nie jesteś każda. Jesteś inna niż wszystkie, i ty nie mdlejesz na mój widok. Jesteś po prostu inna co czyni cię wyjątkową-powiedział to wszystko dalej patrząc mi w oczy. Spuściłam wzrok z jego twarzy. Puścił moją talię. Swoją rękę przyłożył do mojego podbródka, który uniósł tak, żebym znowu popatrzyła mu w oczy. -Alysa. Czy powiedziałem coś nie tak?-zapytał-Nie, tylko wydawało mi się, że jesteś inny-Znaczy jaki? Pusty, egoistyczny?-zapytał, a ja nic nie odpowiedziałam bo trafił w sedno-Czyli zgadłem, ale teraz chyba widzisz, że jestem inny?-zapytał, a ja pokiwałam głową na tak. On tylko popatrzył na mnie i powiedział -Alysa. Podobasz mi się-i tutaj zrobił coś czego bym się nie spodziewała. Nachylił się i mnie pocałował. Pocałował mnie bardzo delikatnie. Po chwili rozłączył nasze usta. Popatrzył mi się w oczy. -Przepraszam cię. Nie chciałem-powiedział i odszedł o de mnie. Teraz coś mnie ukłuło tam w środku. Ruszyłam się ze środka sali i poszłam za Jason'em. Znalazłam go w naszym szkolnym ogrodzie. Siedział na ławce przed fontanną. Podeszłam i usiadłam na ławce koło niego. -Przepraszam cię, nie wiem co mnie podkusiło-powiedział. Wstał z ławki i podszedł do barierki z, której można było podziwiać księżyc. Podeszłam do niego i również patrzyłam się na księżyc. Znów popatrzył się na mnie, ale nie wzrokiem typu nadąsany palant tylko popatrzył na mnie czułym wzrokiem. Chwycił mnie za ręce i przyciągnął do siebie. -Wiem, że już ci to mówiłem, ale powtórzę jeszcze raz. Wyglądasz dzisiaj pięknie-powiedział i znów mnie pocałował, tylko, że tym razem ja odparłam jego pocałunek, który był bardzo delikatny. Po chwili oderwaliśmy się od siebie. -A więc mam pytanie. Zostaniesz moją dziewczyną?-zapytał z drobnym wahaniem-Możemy spróbować-odpowiedziałam, a on chwycił mnie w talii obrócił w około. Postawił mnie na ziemi i powiedział -Teraz martwi mnie już tylko jedna rzecz-Jaka?-Nie mam pojęcia  jak przekonam do siebie twojego brata-ja parsknęłam śmiechem-A nim się nie musisz przejmować-odpowiedziałam i pocałowałam go w policzek. Wróciliśmy do szkoły. Potem tańczyliśmy i rozmawialiśmy na zmianę. Około godziny 5 rano wyszliśmy ze szkoły. Praktycznie cały czas rozmawialiśmy. Podeszliśmy do jego samochodu. Szarmancko otworzył mi drzwi. Plusem całego balu było to, że nie było żadnego alkoholu. Odjechaliśmy spod szkoły. Po 10 minutach byliśmy pod budynkiem, w którym było mieszkanie. Wyszłam z samochodu. Jason chciał mnie odprowadzić pod drzwi, ale ja nie chciałam. Stanęliśmy przed sobą i popatrzyliśmy sobie w oczy. -No to do zobaczenia jutro w szkole-powiedział i pocałował mnie w usta. Wsiadł do samochodu i odjechał. Ja szybkim krokiem podeszłam do drzwi. Wyjęłam z torebki klucze. Jeszcze przed drzwiami zdjęłam obcasy by nikomu nie zakłócić spokoju. Otworzyłam drzwi je i zamknęłam. Po cichu poszłam do swojego pokoju. Zdjęłam sukienkę i założyłam swoją luźną piżamę. Poszłam jeszcze do łazienki by zmyć makijaż i umyć zęby. Wróciłam do swojego pokoju. Zamknęłam drzwi. Położyłam się na łóżku. Do odtwarzacza dałam płytę i zasypiałam w rytmie delikatnego głosu Ed'a Sheerana.
No i jest 7 rozdział. Alysa jest z Jason'em, ale zobaczymy co z tego będzie :P

środa, 15 maja 2013

Rozdział 6

Obudziłam się tym razem o normalnej godzinie bo po 10. Niechętnie wyszłam z łóżka. Pomaszerowałam do łazienki gdzie wzięłam szybki prysznic. Przebrałam się w TO włosy zaplotłam w kłosa i umyłam zęby. Wyszłam z łazienki i wróciłam do swojego pokoju bo rzeczy jakie jadłam wczoraj, a raczej dzisiaj rano. Odniosłam wszystko do kuchni. Miseczkę i łyżkę wrzuciłam do zmywarki, a płatki i mleko odłożyłam na swoje miejsce. Zastanawia mnie jedno. Czemu Liam łyżki i łyżeczki na widoku skoro się ich tak boi? Może się go zapytam, ale nie wiem. Postanowiłam, że zrobię sobie tosty. Wyjęłam chleb, ser, szynkę i toster. Po 10 minutach miałam górę pysznych tostów. Akurat w tym momencie gdy kończyłam robić ostatnie do kuchni weszła Danielle -Hej Alysa-uśmiechnęła się do mnie-Hej Danielle-odwzajemniłam jej delikatnym uśmiechem-Może miałabyś ochotę na tosty, które przed chwilą zrobiłam-zapytałam. Na razie nie widziałam sensu, żebym była dla niej nie miła. W końcu ona nic mi nie zrobiła w porównaniu z Liam'em-Ale nie są zatrute?-powiedziała z szerokim uśmiechem na twarzy-Spokojnie, nie będę marnowała tak cennej trucizny na ciebie. Wole ją wykorzystać na Liam'a, w sumie to kto wie, może już ją wykorzystałam na niego-w tej chwili oby dwie się roześmiałyśmy-Skoro mnie zapewniasz, że nie są zatrute to chętnie zjem bo jestem strasznie głodna-powiedziała i wzięła sobie tosta. O dziwo rozmawiało nam się bardzo fajnie. Nie rozumiem tylko jednej rzeczy. Jak to możliwe, że tak wspaniała dziewczyna jest z takim kimś jak Liam? Tego nie potrafię pojąć. -Ja cię przepraszam, ale muszę już uciekać do centrum handlowego-powiedziałam i wstałam z krzesła. Uśmiechnęłam się do Danielle i wyszłam z kuchni. Poszłam do pokoju wyjęłam z szafy TO i przebrałam się. Włosy spięłam w wysokiego koka. Wzięłam jeszcze swoją torbę już miałam wychodzić, ale powstrzymał mnie głos Danielle -Alysa, Liam kazał ci przekazać swoją kartę kredytową i kazał bawić ci się dobrze-podała mi kartę do ręki i się uśmiechnęła. Wzięłam kartę, którą włożyłam do portfela, który wyjęłam z torby. Po chwili wahania odezwałam się do Danielle-A może chciałabyś się wybrać ze mną na zakupy?-zapytałam-Naprawdę chcesz czy to z przymusu?-teraz ona zadała pytanie-Naprawdę chcę. Po pierwsze nie chcę sama chodzić po galerii, po drugie nie lubię kupować sukienek, po trzecie nie ma mi kto doradzić i po czwarte chce cię lepiej poznać-odpowiedziałam-To ok. Poczekaj 2 minuty i będę gotowa-i po tych słowach poszła do swojego pokoju i Liam'a. Faktycznie. Po 2 minutach stała przy mnie. -To co gotowa?-zapytała-Jasne. To ruszamy-odpowiedziałam. Zamknęłyśmy drzwi mieszkanie i poszłyśmy w stronę galerii. Po drodze cały czas rozmawiałyśmy ze sobą. Okazało się, że dużo nas łączy. Po 20 minutach doszłyśmy do galerii. Było by szybciej gdybyśmy nie szły wolno.
~3 godziny później~
Już od trzech godzin buszujemy po sklepach w poszukiwaniu idealnej sukienki dla mnie. Gdy przechodziłyśmy koło kolejnego sklepu mój wzrok przykuła koralowa sukienka. -Musisz ją przymierzyć-oznajmił mi Danielle. Po chwili już stałyśmy przy wieszakach i wybierałyśmy odpowiedni rozmiar dla mnie. Danielle wepchnęła mnie do przymierzalni. Po chwili wyszłam w niej ubrana w sukienkę -Wyglądasz pięknie-powiedziała-Dziękuję Danielle-Aha i jeszcze jedno. Mów mi po prostu Dani, Dan albo Peazer. Mów jak chcesz-powiedziała i się uśmiechnęła-Ok Dani-odpowiedziałam i weszłam z powrotem do kabiny. Przebrałam się w swoje ciuchy i wyszłam z przebieralni. W sklepie kupiłyśmy jeszcze dodatki do sukienki i buty na, których możliwe, że się nie zabiję. Zapłaciłam kartą brata i wyszłyśmy ze sklepu całe zadowolone. Poszłyśmy jeszcze na lunch. W galerii siedziałyśmy do 14:30. Około 15 wchodziłyśmy do mieszkania. -I wtedy Liam ściągnął spodnie Hazzie na koncercie. Publiczność oszalała-powiedziała mi Dani w drzwiach-Naprawdę? Liam się nie zmienił. Nadal jest wstrętny-Wypraszam sobie-powiedział oburzony Liam, który właśnie wyszedł z salonu-Ale taka prawda-odpowiedziałam. Ponieważ do balu zostały tylko 2 godziny, pobiegłam do pokoju. Poszłam do łazienki. Nalałam sobie do wanny wodę. Przy okazji umyłam włosy. Przez 30 minut leżałam w pianie. Gdy poczułam, że woda staje się zimna wyszłam z niej. Włosy zaczęłam suszyć suszarką. Gdy je wysuszyłam zakręciłam je lokówką. Zrobiłam delikatny, ale widoczny makijaż. Gdy skończyłam wyszłam z łazienki i poszłam do pokoju. Przebrałam się w sukienkę. Założyłam szpilki i kolczyki.   O dziwo w tym ZESTAWIE ładnie wyglądałam. Ponieważ nie umiałam zapiąć bransoletki, a Danielle nie było w pobliżu poszłam do Liam'a. Poszłam w stronę salonu. -Liam czy mógłbyś...-i w tym momencie zamilkłam. W całym salonie siedziało 1D. Normalnie by mnie to nie dziwiło, ale nie spodziewałam się ich akurat dzisiaj-Wyglądasz bardzo sexy-powiedział Harry za co dostał w łeb od Dani-Nie mówi się tak do kobiet-Podtrzymuje zdanie Stylesa-wykrzyknął Niall-Wracając do pytania. Liam czy mógłbyś mi zapiąć bransoletkę?-Jasne-podałam mu bransoletkę i wystawiłam lewą rękę-Alysa?-zapytał-Co?-Naprawdę wyglądasz ślicznie-powiedział i mnie przytulił. Za bardzo nie wiedziałam co mam robić. Z jednej strony nadal jestem wściekła na niego, a z drugiej brakowało mi jego bliskości. Po chwili wahania odwzajemniłam uścisk. -Liam?-Hmmm-Czy mógłbyś mnie puścić, bo za chwilę chyba przyjdzie po mnie mój kolega-w jednej sekundzie mnie puścił-Jaki kolega?-No taki, z którym idę na bal. Zaprosił mnie, a ja się zgodziłam bo nie chciałam iść sama-Aha. To kiedy będzie?-a odpowiedź przyszła szybciej niż myślał. W tej samej chwili rozległ się dzwonek do drzwi-To może ja otworzę-powiedział Liam-Może jednak ja otworzę-wyprzedziłam go w drzwiach. Za drzwiami stał mój kolega Jason. -Hej Alysa. Ślicznie wyglądasz-Dziękuję-odpowiedziałam-To jest mój brat Liam-przedstawiłam mojego brata, który stał za mną, bo co miałam innego zrobić-Cześć jestem Jason-podał mu rękę-Cześć. Alysa to, o której planujecie wrócić?-zapytał kompletnie ignorując Jason'a-Nie wiem. Nad ranem-odpowiedziałam-Czemu tak późno?-Bo...-Liam, daj jej się wyszaleć. Jest młoda, niech korzysta z życia-wtrąciła się Danielle, do której posłałam wdzięczne spojrzenie-To my już będziemy uciekać-powiedziałam-Chwila. Jeszcze pamiątkowe zdjęcie-wyciągnął swoją komórkę i pstrykną nam kilka fotek-To my już uciekamy. Paaa-powiedziałam, chwyciłam Jason'a za rękę i wyszłam z mieszkania.


To jest Jason.
Rozdział dodałam dzisiaj bo miałam wenę. Bywajcie :D

wtorek, 14 maja 2013

Rozdział 5

Do mojego pokoju wszedł Zayn. -Hej, nie będę ci przeszkadzał?-zapytał, a ja nic nie odpowiedziałam-Potraktuję to jako tak-zamknął drzwi i wszedł w głąb pokoju. Po raz pierwszy zobaczyłam go z bliska. Był wysokim Mulatem o hipnotyzujących czekoladowych tęczówkach. Z moich przemyśleń wyrwał mnie jego głos -Posłuchaj. Wiem, że to dla ciebie jest trudna sytuacja, to że musiałaś się przeprowadzić, ale Liam na prawdę się stara. Rozumiem cię, że bywa nadopiekuńczy i czasami jest dosyć wkurzający, ale on bardzo cie kocha i zależy mu na tobie. On bardzo by chciał naprawić relację pomiędzy wami. Nie będę ci truł żebyś mu od razu wybaczyła, tylko daj sobie trochę czasu na oswojenie się z tą sytuacją. Z czasem będzie lepiej-zakończył swoją barwną wypowiedź. Po chwili i ja się odezwałam -Jesteś chyba pierwszą osobą, która jak to określiłeś nie "truła" mi o tym, że powinnam mu wybaczyć i się z nim pogodzić-powiedziałam i po raz pierwszy od dawna się uśmiechnęłam. Zayn odwzajemnił mój uśmiech pokazując przy tym rząd białych zębów. -To może ja już ci nie będę przeszkadzać-powiedział i udał się w stronę drzwi. -Zayn?-zapytałam gdy już stał w drzwiach. Odwrócił się i spojrzał na mnie sympatycznym wzrokiem-Wiem, że nie znamy się za długo, ale mam do ciebie prośbę. Czy mógłbyś mnie przytulić?-a on nic nie odpowiadając podszedł do mnie, przytulił i wyszedł z mojego pokoju. Do końca dnie nie ruszałam się z pokoju. Odrobiłam lekcję i słuchałam muzyki. Nie chciało mi się jeść więc kolacje i obiad sobie odpuściłam. Około 22 przebrałam się w luźne ciuchy i poszłam spać.
Obudziłam się, a raczej obudziło mnie burczenie w brzuchu o 01:38 w nocy. Nie chętnie wstałam z łóżka i pomaszerowałam do kuchni. Wyjęłam płatki, mleko, miseczkę i łyżkę po czym wróciłam do pokoju. Po drodze do pokoju z salonu dało się usłyszeć różne śmiechy. Najwidoczniej całe One Direction razem z Danielle mają mini imprezkę. Sądząc po stukaniach i skokach obstawiam, że graja na PlayStation. poszłam do swojego pokoju. Zapaliłam lampki nad łóżkiem i zaczęłam jeść płatki. Gdy skończyłam jeść miskę i inne produkty odłożyłam na biurko. Położyłam się wygodnie na swoim łóżku i zaczęłam myśleć o różnych rzeczach. Przypominałam sobie chwile z Liam'em gdy jeszcze było po między nami dobrze, myślałam o rodzicach za, którymi tęskniłam, a na końcu zaczęłam rozmyślać o Maliku. Dzisiaj dobrze mi się z nim rozmawiało. Może w przyszłości zostaniemy przyjaciółmi. Na samym końcu rozmyślałam o szkole. Myślałam o swojej przyszłości, maturze, czym się zajmem w przyszłości, o balu maturalnym. Właśnie. Dzisiaj jest mój bal maturalny. Kompletnie o nim zapomniałam. Raczej nie lubię chodzić w sukienkach, ale ten jeden raz mogę założyć. Bardzo szybko wybiegłam z łóżka i pobiegłam do salonu, w którym impreza trwała nadal. -Liam-powiedziałam, a wszystkie oczy zostały skierowane na mnie-Dlaczego jeszcze nie śpisz?-zapytał-Po pierwsze mam prawie 18 lat, czyli jestem prawie dorosła, po drugie spałam, ale się obudziłam bo byłam głodna, po trzecie, czy mógłbyś mi pożyczyć jakieś pieniądze?-zapytałam-A czemu mam ci pożyczyć pieniądze?-zapytał-Ponieważ dzisiaj mam bal maturalny, a zapomniałam sobie kupić sukienkę i chciałabym kupić sobie sukienkę-Aha. To w porządku. Czyli mam rozumieć dzisiaj nie masz szkoły tylko masz ten bal?-zapytał-Tak-odpowiedziałam-To ok. Zostawię ci na blacie pieniądze-powiedział-Dzięki, że nas poinformowałaś o tym bo inaczej Liam by do ciebie wydzwaniał i nie wiedział co się z tobą dzieję. Znając życie biedaczek by zszedł na zawał-powiedział w żartach Zayn, a Liam jakby mógł to poraziłby Malika wzrokiem. Ja tylko z wdzięcznością podziękowałam Malikowi,życzyłam dobrej zabawy reszcie i poszłam do pokoju. Walnęłam się na łóżko i o dziwo zasnęłam.
Witajcie ludzie ziemi i niebios. Jak widać wena twórcza mnie natchnęłam w szkole i napisałam rozdział. Rozdział 6 nie mam pojęcia kiedy dodam, ponieważ jestem zawalona sprawdzianami i kartkówkami. Pozdrawiam

wtorek, 7 maja 2013

Rozdział 4

Dzisiaj mamy poniedziałek co oznacza kolejny nudny dzień w szkole. Zwlekłam się z łóżka. Z szafy wyciągnęłam TO Poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic. Przebrałam się w ubranie do szkoły. Włosy spięłam w koka. Wyszłam z łazienki i poszłam do kuchni, w której siedziała Danielle i Liam. Jedli śniadanie. Bez słowa podeszłam do blatu i wzięłam jabłko. -Cześć Alysa-powiedział Lias-Witaj braciszku-odwróciłam się w jego stronę i sarkastycznie odpowiedziałam. Była godzina 7:40, a do szkoły miałam na 8-Może cie podrzucić do szkoły?-zapytał-To chyba nie jest najlepszy pomysł-odpowiedziałam-Ale Alysa, mam po drodze do studia to nie kłopot-nadal upierał się przy swoim-Nie chce żeby mnie ktoś widział-powiedziałam i po raz pierwszy tego ranka spojrzałam mu w oczy-Wstydzisz się mnie?-zapytał-Nie, nie wstydzę się ciebie, po prostu nie chce żeby ktoś nas widział razem. Nie chce tego. Wtedy każda dziewczyna będzie mi gadała o was, a ja nie chcę tego słuchać. Już raz to przeżywałam, nie chcę tego po raz drugi-powiedziałam, chwyciłam butelkę wody i poszłam do pokoju. Do torby spakowałam potrzebne rzeczy. Gdy wychodziłam z pokoju usłyszałam kawałek rozmowy Danielle i brata. -Liam. Daj jej trochę czasu, ona musi się z tym oswoić-Wiem, ale ona mi tego w cale nie ułatwia. Zmieniła się i to bardzo-powiedział. Reszty nie chciało mi się słuchać. Wyszłam z mieszkania i poszłam do szkoły. Po 7 minutach byłam na miejscu. Zajęło by mi to dłużej gdybym nie biegła. Pierwsze 5 lekcji minęły o dziwo szybko. Ostatni miałam w-f. Razem z dziewczynami przebierałyśmy się w szatni. Gdy przebrałam się w TO poprawiłam tylko koka. Jakie szczęście, że w-f nie mamy z chłopakami. Dzisiaj miałyśmy ćwiczyć na boisku do siatkówki. Po 2 godzinach lekcyjnych skończyłyśmy lekcje. Szybko się przebrałam w normalne ubrania i wyszłam ze szkoły. Widok jaki zastałam na placu szkoły mnie zszokował. Mój braciszek stał przy swoim samochodzie i czekał na mnie. Dziewczyny z równoległych klas tylko patrzyły się na Liam'a  i coś komentowały. Szybko podbiegłam do jego samochodu i czym prędzej do niego wsiadłam. Po 5 sekundach on też wsiadł. Odpalił samochód i odjechał. -Czy tobie całkiem już na mózg padło!? Ty wiesz co ja będę teraz przeżywała dzięki tobie w szkole? Po co po mnie przyjechałeś?-zadawałam pytanie za pytaniem-Chciałem naprawić nasze relację. Chciałem ci zrobić przyjemność. Chciałem żebyś zobaczyła, że się staram-powiedział. Akurat w tym momencie gdy miałam odpowiedzieć coś super sarkastycznego byliśmy pod jego mieszkaniem. Szybko wbiegłam do budynku. Liam biegł za mną. Drzwi były otwarte. Wparowałam do jego mieszkanie. W salonie siedziało całe One Direction-Alysa zaczekaj-mówił za mną Liam-Nienawidzę cię-rzuciłam w jego stronę. Wbiegłam do swojego pokoju. Trzasnęłam drzwiami, a torbę rzuciłam w kąt. Rzuciłam się na łóżko. Po 2 minutach rozległo się pukanie -Nie chcę cię widzieć-krzyknęłam, ale ta osoba nic sobie z tego nie zrobiła tylko weszła do mojego pokoju, a ta osobą był...
I jest rozdział 4. Jak myślicie kto wszedł do pokoju?

piątek, 3 maja 2013

Przepraszam

Kochani przepraszam was. Dopadł mnie brak weny twórczej na 4 rozdział. Mam nadzieję, że do jutra się znajdzie. Nie chcę, żeby rozdział nie trzymał się kupy. Po prostu nie będzie fajnie się takiego czytać. Mam nadzieję, że wena jutro zawita do mojej głowy :)

sobota, 27 kwietnia 2013

Hejka :D

Przepraszam was, że długo nie dodawałam rozdziału, ale miałam zanik weny. Jutro postaram się dodać 4 rozdział. Mam nadzieję, że mi wybaczycie?

środa, 10 kwietnia 2013

Prośba

A więc tak. Razem ze swoją przyjaciółką Karoliną założyłam stronkę na fb. Jakbyście mieli ochotę to wpadnijcie na nią To jest Niall Horan, tego nie nakarmisz ;D  Dzięki za przeczytanie. Co do 4 rozdziału postaram się dodać jak najszybciej. Kto się nie może już doczekać wakacji bo ja bardzo. Olka ;D

Rozdział 3

Obudziłam się na następny dzień. Była godzina 7:30 rano. Wstałam ze swojego łóżka. Podeszłam do drzwi. Poszłam do łazienki, do której bezproblemowo mogłam przejść z pokoju bo miałam własną. Jedyny + dla Liasia. Wzięłam prysznic. Umyłam zęby i rozczesałam włosy, które spięłam w koka. Wyszłam z łazienki i poszłam do garderoby. Przebrałam się w TO Postanowiłam, że pobiegam jak co rano. Za oknem świeciło słońce. Otworzyłam drzwi z poszłam do kuchni. Na blacie stała butelka wody. Wzięłam ją. Myślałam, że bez problemowo wyjdę z mieszkania, ale w kuchni pojawiła się Danielle. -Wychodzisz gdzieś?-zapytała-Chciałam iść pobiegać-powiedziałam-Aha to idź-powiedziała i się uśmiechnęła. Wyszłam z mieszkania i weszłam na ulicę. Znałam trochę tę okolicę. Biegałam jakieś 30 minut. Ponieważ się zmęczyłam usiadłam na ławce i wypiłam wodę. Siedziałam tak i się relaksowałam. Uwielbiałam biegać, a dzisiaj był wyjątkowo ciepły dzień jak na wiosnę. Już teraz było jakieś 17 stopni z czego bardzo się cieszyłam. Posiedziałam tak jeszcze chwilę. Wyrzuciłam butelkę do kosza i zaczęłam biec do mieszkania. Wbiegłam do budynku. Podeszłam pod drzwi i pukałam bo nie miałam kluczy. Otworzył mi Niall. Weszłam do "domu". Myślałam, że bezproblemowo pójdę do pokoju, ale z jakiegoś pomieszczenia zawołał mnie Liaś. Okazało się, że siedział w salonie z całą resztą. -Gdzie byłaś?-zapytał-Poszłam pobiegać-odpowiedziałam-Ale powinnaś mi powiedzieć, martwiliśmy się. Już mieliśmy cię iść szukać-powiedział poważnym tonem-Liam! Ja nie mam 5 lat. Za niedługo będę pełnoletnia, a po za tym widziałam się rano z Danielle w kuchni. Powiedziałam jej gdzie idę. Przestań traktować mnie jak dziecko, którym już nie jestem-powiedziałam-Zmieniłaś się-wstał i podszedł do mnie, chwycił mnie za ramię-Co się stało?-zapytał-Liam ja nie jestem już taka sama jak 3 lata temu. Nie jestem już 15. Nie jestem ta samą osobą. Jestem zupełnie inna i to głównie dzięki tobie-wyrwałam rękę i poszłam do pokoju. Nie zamykałam się bo wiedziałam, że nie ma to najmniejszego sensu i miałam rację. Po 10 minutach do pokoju wszedł Liam-Alysa posłuchaj mnie. Zabieram cię dzisiaj na wycieczkę tylko ty i ja. Po obiedzie ok?-zapytał-A jeśli nie chcę?-zapytałam-To cię zmuszę-powiedział i wyszedł.

15:30 tego samego dnia
Ponieważ nie miałam wyboru musiałam iść z Liamem. Poszłam do garderoby i przebrałam się w TO Z włosów zrobiłam nowego koka. Okulary dałam na głowę. Wzięłam swój telefon i wsadziłam do kieszeni. Wyszłam z pokoju i poszłam do salonu. Usiadłam na kanapie i czekałam na brata. Przyszedł po 2 minutach. -To co gotowa?-zapytał-Ja tylko wstałam i podeszłam do drzwi-To chyba znaczy, że tak. Podzielam twój entuzjazm. Wyszliśmy z mieszkania, które zamknął. Szliśmy na piechotę. Założyłam okulary podobnie jak on. Szliśmy ulicą. Nie odzywaliśmy się do siebie. O dziwo nie podjął ze mną żadnego kontaktu. Doszliśmy do parku nad Tamizą. Było tam pięknie. Usiadłam na trawie, a Liam poszedł po coś. Po chwili wrócił z lodami. Mi dał kokosowo-bananowe. -Skąd wiedziałeś?-zapytałam-Pamiętałem jakie lubisz-powiedział i się uśmiechnął. Ja o dziwo również się uśmiechnęłam. Zjadaliśmy się lodami. Gdy skończyliśmy trochę rozmawialiśmy. Głownie o jakiś bzdurach. Nagle zapytał-A ty co tak na prawdę chcesz robić w życiu?-zapytał-Ne zastanawiałam się jeszcze w sumie. Zastanawiałam, ale tak raczej nie na poważnie. Myślałam, nad studiami psychologicznymi. Wiem, że to głupie, ale sądzę, ze to by mi się przydało-po raz pierwszy od 3 lat powiedziałam mu to co myślę. Nie byłam na niego zła, nie kłóciłam się z nim. Po prostu byłam sobą. Rozmawialiśmy, a raczej próbowaliśmy rozmawiać, ale nam się nie udało. Liam pomógł mi wstać i ruszyliśmy do domu. Szliśmy po woli, a potem Liam wpadł wpadł na pomysł-Wiem, że to głupie, ale może zrobimy sobie wyścigi?-zapytał-Proszę bardzo-powiedziałam i zaczęłam biec. Liam też ruszył do biegu. Po 5 metrach mnie dogonił, ale potem zaczęłam przyspieszać i mnie już nie dogonił. Wbiegłam do budynku i czekałam na Liama, który dobiegł dopiero po 13 sekundach. -Szybka jesteś-Dziękuję-odpowiedziałam. Otworzył drzwi i weszliśmy do mieszkania. Byłam już padnięta. Poszłam do pokoju i rzuciłam się na łózko.

No i jest 3 rozdział. Miłego czytania Olka ;D

sobota, 6 kwietnia 2013

Rozdział 2

Jechaliśmy już jakieś 30 minut. Jechaliśmy gdzieś w stronę centrum Londynu gdzie Liam miał dom. Pierwszy ciszę postanowił przerwać Liam -I jak, wiesz gdzie wybierasz się na studia?-zapytał, a ja nie odpowiedziałam-Alysa proszę cię spójrz na mnie-dalej nie reagowałam-Alysa proszę-dalej się nie poddawał-Co się tak nagle zacząłeś interesować moim życiem?-powiedziałam i po raz pierwszy na niego spojrzałam-Od 3 lat nie mieliśmy praktycznie ze sobą żadnego kontaktu. Ty czasami przyjeżdżałeś do domu, ale mnie wtedy nie było, nigdy nie czekałeś na mnie, aż wrócę ze szkoły, nigdy nie zastanawiałeś się jak się czuję. Gdy rodzice jeździli do ciebie, do twojego idealnego życia zawsze chcieli żebym jechała z nimi, ale ja nigdy nie chciałam. Przed X-Factorem udało nam się złapać jakiś kontakt, a ty to wszystko zepsułeś. I teraz nagle dzisiaj przyjeżdżasz dzisiaj do nas do domu, jak gdyby nigdy nic witasz się ze mną i razem z rodzicami oznajmiasz mi, że przeprowadzam się do ciebie, dla mojego własnego dobra, chodź za niedługo kończę 18 lat. Czy ty myślisz, że mi jest łatwo teraz? Że ta sytuacja mnie nie przerasta? Teraz każdy będzie kojarzył jako "Ta dziewczyna, która jest siostra Liama Payne'a z One Direction". Do tej pory ludzie traktowali mnie normalnie. Wiedzieli, ze nią jestem, ale nigdy niczego nie robili, żebym cię z tobą poznała. Nawet nie mam przyjaciół z powodu tego, że ludzie myślą, że jestem płytka i rozpuszczona bo jesteś moim bratem. Rodzice zawsze porównywali mnie do ciebie. Byłeś dla nich ideałem. Zawsze perfekcyjny. W ostatnim czasie jakoś mnie zauważali, ale teraz pojawiłeś się ty i ta durna przeprowadzka. Proszę odpowiedz mi na jedno pytanie. Ta przeprowadzka jest dla mnie czy dla ciebie bo rodzice po prostu szukali sposobu, żeby nas do siebie zbliżyć chodź wiedzieli, że nie będę chciała?-zapytałam, a Liam milczał-Tak myślałam-rzuciłam na odczepkę. Do końca drogi się nie odzywałam. Po około godzinnej jeździe wjechaliśmy na plac przed dużym budynkiem. Wysiadam z samochodu, a zaraz po mnie Liam-To tutaj teraz będę mieszkać?-pytam-Tak-odpowiada. Wyciąga moje walizki z bagażnika. Biorę jedną do rąk i ciągnę za sobą. Ponieważ nie wiem gdzie mam iść daję Liamowi prowadzić. Podchodzimy do drzwi budynku. Otwiera je swoim kluczem i przepuszcza mnie przodem. Idziemy po schodach na 1 piętro, na którym znajdują się mieszkania. Podchodzimy do mieszkanie numer 3. Otwiera drzwi, a w wejściu czeka na mnie Danielle i całe One Direction. Zamyka drzwi i zaczyna przedstawiać mi wszystkich. -Danielle już znasz, a to jest Ha...-i tu mu przerywam-Czy ty myślisz, że nie wiem jak się kto nazywa. Połowa świata was zna, a ja miała bym nie. Nie jestem, aż taka głupia-powiedziałam Liamowi, a on nie wiedział co ma powiedzieć bo go zagięłam. Ciszę przerywa Danielle-To może pokażę ci twój pokój-proponuje i podaje mi rękę, która chwytam. Idziemy zostawiając Liama i oszołomioną resztę za sobą. Podchodzimy do białych drzwi, które otwiera. Za nimi jest duży pokój. Po 2 minutach do pokoju przyszedł Liam z walizkami. Wyszedł razem z Danielle i zostawili mnie samą. Zaczęłam się rozpakowywać. Miałam osobna garderobę do, której wkładałam ubrania. Z walizki wyciągnęłam swojego laptopa, którego położyłam na łóżko. Żeby było przy łóżku bardziej przytulnie wyjęłam z walizki lampki choinkowe i zawiesiłam nad łóżkiem. Zawiesiłam różne plakaty i efekt był taki Pokój był duży więc tylko przy łóżku zrobiłam sobie taki przytulny kącik. Co jest plusem przy drugim oknie był duży parapet na, którym mogłam siedzieć. Ponieważ chciało mi się pić wyszłam z pokoju i szukałam kuchni. Po 5 minutach natrafiłam na nią. Siedzieli w niej wszyscy. Gdy tylko weszłam rozmowy ucichły i wzrok był skierowany na mnie. Podeszłam do blatu, na którym stał sok i go wzięłam ze szklanką. Już miałam wychodzić, ale zawołał mnie Liam-I jak ci się tutaj podoba?-zapytał, niechętnie odwróciłam się i mu odpowiedziałam-Wszystko było by w porządku gdyby ciebie tutaj nie było. Mam prawie 18 lat. Po co mi była ta przeprowadzka. Po co dopiero teraz zacząłeś się mną tak przejmować? Po co ci to było? I czy ktokolwiek zapytał się mnie o zdanie na ten temat? No chyba nikt. Dlaczego w takim momencie musiałeś się wtrącić i wszystko  mi niszczyć? Po co?-zapytałam ze łzami w oczach i pobiegłam do pokoju. Za mną pobiegł Liam. Byłam szybsza i udało mi się wbiec do pokoju przed nim. Zamknęłam go na klucz i osunęłam się po drzwiach. Głowę schowałam w ręce. Liam walił w drzwi, prosił, a nawet błagał, żebym otworzyła. Dołączyli do niego chłopcy i Danielle, ale nie otworzyłam. Dowlokłam się do łóżka i nie wiem kiedy usnęłam.

No i jest rozdział 2. Mam nadzieję, że wam się spodoba. Do usłyszenia Olka ;D