Wstałyśmy z kanapy i poszłyśmy przygotować obiad. Postanowiłam zrobić zapiekankę makaronową, a Dani mi pomogła. Ponieważ musiała już iść na próbę zostałam sama w domu. Pożegnała się ze mną i wyszła. Postanowiłam zrobić coś pożytecznego i zaczęłam sprzątać mieszkanie. Poszłam do salonu, podeszłam do odtwarzacza. Na półce stały płyty. Stały tam płyty One Direction. Nie znałam za dobrze ich muzyki, ale słyszałam kilka piosenek. Włożyłam ją do odtwarzacza i po chwili w całym mieszkaniu rozbrzmiewało "Live While We' re Young". Zaczęłam sprzątać. Na początek wzięłam się za sprzątanie salonu. Gdy skończyłam sprzątałam po kolei hol, kuchnię, jadalnię, swój pokój. W sumie nie wiedziałam jak wygląda reszta domu. Otworzyłam pierwsze drzwi i poraziła mnie czystość jaka panowała w pokoju. Podobnie w reszcie pokoi było tak czysto. Do pokoju Liam'a i Dani nie wchodziłam. Postanowiłam, że wyjdę do ogrodu, który był ogromny i piękny. Stały tam dwa duże drzewa, na których był zawieszony hamak. W ogrodzie znajdował się duży basen . Obok niego stała trampolina, która spokojnie mogła pomieścić 7 osób naraz. Sądząc po samym ogrodzie można określić, że Liam ma kasy jak lodu. Wyszłam z ogrodu i poszłam do swojego pokoju. Po drodze zahaczyłam jeszcze o salon, żeby wyłączyć odtwarzacz. Po chwili na mój telefon przyszedł sms od Jason'a.
-Pobiegała byś ze mną?-
-To propozycja czy rozkaz? ;P-
-Raczej to drugie-
-No to chyba nie mam wyjścia-
-Czekam na ciebie w parku, masz 10 minut-
Szybko przebrałam się w TO Na blacie w jadalni od niechcenia zostawiłam karteczkę gdzie jestem bo w końcu braciszek pewnie zgłosił by moje zaginięcie na policję. Jak tak wspaniała dziewczyna jak Danielle może wytrzymywać z takim gburem. Pawian byłby lepszym kompanem do mieszkania niż on. Wyszłam z mieszkania i pobiegłam do parku. Zauważyłam mojego chłopaka, który stał przy fontannie. Podkradłam się do niego po cichu i go wystraszyłam, ale niestety nie miało to takiego efektu o jakim myślałam. Chwycił mnie za ręce i pocałował. mnie delikatnie-No to co zaczynamy biegać?-zapytał-A może zrobimy wyścigi?-zapytałam-No dobra, ale jeżeli ja wygram to spędzisz ze mną cały dzień-A jeżeli ja wygram to będziesz musiał spełnić jedno moje życzenie bez żadnego marudzenia-powiedziałam-No to umowa stoi, ponieważ jesteś dziewczyną dostaniesz 10 sekund forów. Ścigamy się od fontanny do pomostu, czas START-i pobiegłam przed siebie, na początku nie biegłam zbyt szybko, po pewnym czasie dogonił mnie Jason, ale ja własnie przyspieszyłam. Jason był trochę zdziwiony, ale próbował mnie dogonić. Gdy byliśmy już blisko naszej mety wyrównaliśmy się w biegu. W ostatniej chwili wyszłam na prowadzenie i wygrałam. Upadłam na pomost, a obok mnie Jason. Leżeliśmy tak koło siebie przez chwile by złapać oddech. Leżałam tak przez chwilę. Położyłam się na plecy i obserwowałam niebo nad nami. Gdy tak przypatrywałam się chmurom spadło na mnie kilka kropel-Czy to jest to o czym ja myślę?-zapytałam-Chyba tak. Deszcz-pędem podniosłam się z pomostu, a za mną Jason. Teraz można było wyczuć ewidentnie już deszcz. Pędem pobiegliśmy do mojego domu, w którym mieszkałam z bratem idiotą. Gdy dobiegliśmy do domu byliśmy cali mokrzy. Wbiegliśmy do budynku pod drzwi. Pukaliśmy bo zapomniałam wziąć klucze. Otworzył nam Louis-No jesteś wreszcie, miło cię widzieć Jason. Masz szczęście, że dobiegłaś bo Liam odchodził od zmysłów-zakomunikował nas Louis. Gdy weszliśmy głębiej dopadł mnie mój braciszek-Gdzie ty byłaś i dlaczego jesteś cała mokra? Dlaczego nie wzięłaś telefonu i nie powiedziałaś gdzie idziesz?-Byłam w parku, a jestem mokra jeżeli jeszcze nie zauważyłeś geniuszu bo na polu pada ulewny deszcz, nie wzięłam telefonu bo uznałam to za niepotrzebne, a zostawiłam ci karteczkę w jadalni-Jaką karteczkę?-zapytał. Poszłam do jadalni. Tam gdzie zostawiłam karteczkę leżała karteczka, a pod ta książką była karteczka. Pomachałam ją przed oczami Liam'owi-Martwiłem się o ciebie-powiedział i mnie przytulił-Najwidoczniej niepotrzebnie-wyrwałam się z jego uścisku-Liam może u nas przez chwilę zostać Jason, nie chce żeby biegł do swojego domu w deszczu, bo będzie chory na jutrzejszy mecz i zakończenie roku szkolnego, które za 2 dni-Jak to za 2 dni?-zapytał z niedowierzaniem braciszek-Tak to, matury w przyszłym tygodniu, jutro mecz zakończający rok szkolny dla maturzystów-odpowiedziałam-Aha. Ok, Jason możesz u nas zostać, rozgość się, jesteście głodni?-zapytał Liam-Ja nie-powiedziałam i poszłam do mojego pokoju. Przebrałam się w suche ubrania, gdy wyszłam z pokoju Jason'a nie było już u nas w domu-Gdzie jest Jason?-zapytałam-Poszedł do domu-Ale jak to? Puściłeś go?-Tak, a co nie mogłem, przecież jest dorosły-Nie mam do ciebie już siły-skończyłam rozmowę z bratem i poszłam do pokoju.
No i mamy rozdział 9. Rozdział 10 będzie inny. Odkryjemy prawdziwe oblicze Jason'a. Będzie ciekawie. Wena mnie jeszcze nie opuściła więc spodziewajcie się rozdziału jutro. Mam już pomysł na następne rozdziały. Rozdział 11 będzie o zakończeniu roku szkolnego, w którym się coś wydarzy :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz