piątek, 28 czerwca 2013

Rozdział 12

~2 tygodnie później~
Ostatnie spojrzenie na kartkę. Sprawdzam jeszcze czy wszystkie odpowiedzi mam zaznaczone. Wstaję z krzesła i podchodzę do biurka. Oddaję kartkę i wychodzę na zewnątrz szkoły. Dzisiaj pisałam ostatni egzamin maturalny, co oznacza wolność i wakacje. Nareszcie. Będę mogła odpocząć, jak również zbliżają się moje 18 urodziny. Szybko wyszłam z mojego liceum. Pożegnałam się z ludźmi z dawnej klasy i mogłam iść do mieszkania. Właśnie. Od 2 tygodni nie odzywam się do Liam'a. Udaję, że on nie istnieję. Gdy próbuje coś do mnie powiedzieć ja go ignoruję i jest po sprawie. Szłam przez park. Na ławkach siedziały głównie zakochane pary. Hahahah przypomniała mi się sytuacja sprzed 5 dni. Jason przyszedł do mnie i przeprosił mnie za tamto. Miłe to było. Nie miałam go za takiego typa. W tedy również się ze mną pożegnał, ponieważ wyprowadził się do Belgii z rodzicami. Idąc przez park dużo myślałam. Nim się zorientowałam byłam już pod mieszkaniem. Otworzyłam go swoimi kluczami i weszłam do środka. Widok jaki tam zastałam mnie nie zdziwił. Całe One Direction, Paul, i ich band. Gdy weszłam każda para oczu spojrzała na mnie. Nic tylko ich zignorowałam. Poszłam do swojego pokoju i przebrałam się. Usiadłam na łóżku, wzięłam sobie laptopa na kolana i zaczęłam przeglądać internet. Po 20 minutach po moim pokoju rozległo się pukanie. -Proszę-powiedziałam-Hej, nie przeszkadzam?-zapytał Hazz-Nie, wchodź i tak nie mam nic innego do roboty-zamknął drzwi i usiadł obok mnie na łóżku-Posłuchaj. Dzisiaj w Muzeum Figur Woskowych ma być odsłonięcie naszych figur i takie pytanie. Nie chciałabyś pójść z nami? Przepraszam, źle powiedziałem. Masz iść z nami do Muzeum Figur Woskowych-powiedział, a ja się roześmiałam-Skoro muszę to pójdę-powiedziałam z ciężkim westchnieniem-Dzięki, to o 16:00 masz być gotowa okej? My po ciebie przyjedziemy, a teraz spadamy, pa-powiedział i wyszedł. Była godzina 13:40 więc zostały mi nieco ponad 2 godziny. Poszłam do kuchni i zrobiłam sobie spaghetti. Jadłam, oglądając telewizję. Nie leciało nic ciekawego więc oglądałam głównie kreskówki. O 15:15 stwierdziłam, że mogłabym się już ubrać. Poszłam do pokoju do szafy i wyciągnęłam z niej TEN ZESTAW Przebrałam się. Włosy spięłam w koka i przewiązałam granatową bandamką. Postanowiłam, że zaczekam na nich w salonie. Równo o 16 weszli do mieszkania. -Alysa jesteśmy-wykrzyczał Niall-Już idę-powiedziałam i poszłam do przedpokoju. Wyszliśmy z mieszkania i podeszliśmy do wielkiego samochodu. Usiadłam przy oknie, a na przeciwko mnie siedział Liam co mi się za bardzo nie spodobało. Samochód ruszył, a ja patrzyłam przez szybę na park koło, którego przejeżdżaliśmy. Liam cały czas patrzył się na mnie. Ja go ignorowałam. Po 15 minutach byliśmy pod muzeum. Weszliśmy do środka tylnym wyjściem. Chłopaki usiedli koło swoich sobowtórów za kotarą. Zaczęło się ogromne odliczanie. 10..9...8...7...6...5...4...3...2...1...0 i tutaj kurtyna opadła. Ludzie byli zdziwieni, że widzą i 1D i ich figury. Zaczęli sobie robić z nimi zdjęcia, i z prawdziwymi i z figurami. Po około godzinie ludzie się uspokoili. Chłopaki zaczęli udzielać jakiś tam wywiadów i tak właśnie minęła kolejna godzina. Około 18:30 wyszliśmy z muzeum i poszliśmy do restauracji gdzie również było pełno fotoreporterów.  To wszystko skończyło się około 20. Miałam już dosyć tego dnia i butów. Gdy siedziałam przy stole podszedł do mnie Harry -Widzę, że się nudzisz. Może wyjdziemy na zewnątrz?-zapytał-Jasne, wszystko byle by stąd zwiać-wyszliśmy na zewnątrz i patrzyliśmy się w gwiazdy, które dzisiejszego wieczoru były piękne. -Wyglądasz pięknie-szepnął mi do ucha czym spowodował u mnie dreszcze na całym ciele-Dziękuję, ale ty też wyglądasz dzisiaj nieźle-powiedziałam. Staliśmy do siebie twarzą w twarz, face to face. Nie wiem czemu, ale Harry powodował we mnie pewne onieśmielenie-Mówiłem ci kiedyś, że masz piękne oczy?-zapytał-Nie, ale to miłe-i tutaj się zarumieniłam bo nie wiedziałam co odpowiedzieć. Przybliżył się do mnie, i objął w talii-Alysa, jesteś naprawdę niesamowita. Od kiedy cię poznałem dały czas o tobie myślałem.  Wiem, że to głupie, ale zakochałem się w tobie od pierwszego wejrzenia. Pewnie Liam mnie zabiję za to co zaraz zrobię, ale trudno. Zaryzykuję-nachylił się nade mną i...

Witajcie ludzie. Przybywam do was z nowym rozdziałem :D Buahahahhaha jaka ja jestem okropna. Przerwałam w tak kluczowym momencie. Wiem jestem straszna, ale tak chciałam żeby było. Jestem po rozdaniu świadectw. Moje świadectwo nie jest tragiczne. Średnia 4.54 jest zadowalająca. Najważniejsze jest to, ze rodzice pozwolili mi pojechać do mojego Pawiana czyli do mojej przyjaciółki Natalie. W rozdziale 13 dowiemy się co się stanie dalej w przerwanym fragmencie jak również dowiemy się jeszcze ciekawej rzeczy. Będzie również część rozdziału pisana z innej perspektywy niż Alysy. Hahahah jestem straszna, że w tym momencie przerwałam, ale trudno :D

sobota, 15 czerwca 2013

Rozdział 11

~1 tydzień później~
Dzisiaj nastał mój najbardziej wyczekiwany dzień ze wszystkich, a mianowicie zakończenie szkoły, z czego
się bardzo cieszę. Wstałam z łóżka i pomaszerowałam do łazienki. Wzięłam prysznic, umyłam zęby i z piżamy od razu przebrałam się w mój strój galowy a mianowicie w TO Włosy spięłam w wysoki kucyk. Na rękę nałożyłam jeszcze kilka bransoletek. Przebrana i gotowa poszłam do kuchni gdzie siedział Liam i Danielle. -Cześć Danielle-powiedziałam, a swojego brata kompletnie zignorowałam. Jakieś 3 dni temu powiedział czegoś czego nie powinien powiedzieć. Od tamtej pory nie odzywam się do niego. Bardzo mnie zranił. Cały czas stoję w przekonaniu, że nie powinnam z nim mieszkać. Oczywiście do Dani nic nie mam. Strasznie ją lubię i podziwiam, że z nim wytrzymuje. Jakoś straciłam apetyt na wszystko. Spojrzałam na zegar, który wisiał na ścianie. Pokazywał on godzinę 08:30. Chwyciłam tylko jabłko. Wróciłam się z kuchni do pokoju po torebkę i mogłam już iść. Wyszłam z mieszkania i szybkim krokiem ruszyłam do mojego liceum. Z trudem przekraczałam próg szkoły. W niej przeżyłam różne chwile. Te lepsze i też te złe, ale zawsze będę mile ją wspominać. Mimo iż nie miałam za wielu takich prawdziwych znajomych to i tak ludzie z mojej klasy byli całkiem spoko. Na dziedzińcu stały moje koleżanki z klasy. Podbiegłam do nich i się przywitałam. Obok nas po lewej stronie stała grupka chłopaków w tym Jason. Nie zapomnę tego jak go upokorzyłam na oczach całej szkoły. Do dzisiaj ludzie śmieją się z niego, a mi gratulują jego poniżenia. Nie było mi go szkoda, w cale. Ponieważ była już pora, żeby się zbierać do auli z dziewczynami weszłyśmy do środka. Weszłyśmy do auli i zajęłyśmy miejsca. Oczywiście na początku było uroczyste przywitanie, gadanie nauczycieli i bla bla bla. Później było uroczyste wręczenie świadectw z wyróżnieniem. Również i moje nazwisko było wywołane. Podeszłam odebrać świadectwo. Po gratulacjach wróciłam na miejsce. Na ścianie zostały puszczone filmiki naszych maturalnych klas i wiele różnych rzeczy. To co było na samym końcu mnie zszokowało. Było to filmik jak go poniżyłam publicznie. Cała aula włącznie z nauczycielami zaczęli się śmiać. Nie powiem było to miłe zakończenie roku szkolnego. Po całej uroczystości rozeszliśmy się do klas gdzie wychowawcy mieli nas oficjalnie pożegnać i rozdać resztę świadectw. Oczywiście nie obyło się bez łez wzruszenia bo w końcu to były cudowne 3 lata we spólnym towarzystwie. Gdy wszystko zostało zakończone mogliśmy się już rozejść. Na sam koniec zrobiliśmy sobie ostatnie wspólne zdjęcie. Nasza wychowawczyni życzyła nam powodzenia na maturze i miłych wakacji, które po części się już dzisiaj zaczęły. Gdy wyszliśmy z klasy myślałam, że padnę. Stali tam moi rodzice, Danielle i Liam. Dobrze, rozumiem, ze stali tutaj rodzice, Danielle również, ale Liam? Czy mu całkiem już na mózg padło? Przywitałam się z rodzicami. Pogratulowali mi świadectwa. Wszyscy w 5 wyszliśmy na dziedziniec, i w tedy się zaczęło. Dziewczyny podbiegły do Liam'a i zaczęły go błagać o autograf. Oczywiście. Nawet dzisiaj, w ten ważny i przykry dla mnie dzień on jest ważniejszy. Pożegnałam się z koleżankami i kolegami. Gdy już się pożegnałam ze wszystkimi spojrzałam ostatni raz na Liam'a. Łzy zaczęły mi napływać do oczu. Wybiegłam z dziedzińca. Za mną słyszałam krzyk Danielle i rodziców. Liam'owi udało jakoś się wyrwać tłumowi fanek i zaczął biec za mną. Wbiegłam na pasy, akurat jeszcze było zielone. Gdy on chciał przyjść zapaliło się czerwone i nie mógł nic zrobić.Dogoniła go Dani i rodzice. Wszystko potrafi zepsuć. Czym prędzej pobiegłam do mieszkania. Zdążyłam przed nimi. Otworzyłam drzwi kluczem. Pobiegłam do mojego pokoju. Zamknęłam go na klucz i opadłam na łóżko. Zaczęłam płakać. Po około 5 minutach drzwi od mieszkania otworzyły się z hukiem. Obstawiam, że to był Liam. Podbiegł do drzwi od mojego pokoju, próbował je otworzyć, ale były zamknięte. Pukał w nie i walił. Błagał żebym otworzyła, przepraszał, ale ja cały czas leżałam na łóżku i płakałam. Później dołączyła się do niego Danielle i rodzice, ale oni też nic nie wskórali. Po jakiejś godzinie przestali walić mi w drzwi. Do końca dnia przesiedziałam zamknięta w swoich 4 ścianach. Po południu przebrałam się w moją piżamę i tak przez resztę dnia nic nie robiłam tylko płakałam. W końcu nawet nie wiem, w którym momencie zasnęłam.

Długo oczekiwany rozdział 11. Zebrałam się i go napisałam. Mam nadzieję, że wam się spodoba. ;)

piątek, 14 czerwca 2013

ODWIESZENIE BLOGA!!!

Przepraszam was strasznie. Jestem okropna i nieuczuciowa. Miałam wam rozdział dodać jakieś 2 tygodnie temu, a tu nic. Przepraszam. W komentarzach możecie pisać hejty i wszystko inne, zażalenia, groźby. Nie chciałam żebyście sobie pomyśleli o tym, że olałam bloga czy coś tylko nie miałam czasu, weny i chęci. Strasznie was przepraszam. Mam nadzieję, że dobrymi przeprosinami będzie rozdział, który będzie albo dzisiaj pod wieczór, albo jutro około południa. Mam nadzieję, że mi wybaczacie. Mam pomysł na rozdział. Będzie to głównie zakończenie roku. Czyli skok o tydzień, potem będzie po maturach czyli następny skok, a potem będzie taka akcja o której już nie mogą się doczekać kiedy o niej napiszę :D