sobota, 15 czerwca 2013

Rozdział 11

~1 tydzień później~
Dzisiaj nastał mój najbardziej wyczekiwany dzień ze wszystkich, a mianowicie zakończenie szkoły, z czego
się bardzo cieszę. Wstałam z łóżka i pomaszerowałam do łazienki. Wzięłam prysznic, umyłam zęby i z piżamy od razu przebrałam się w mój strój galowy a mianowicie w TO Włosy spięłam w wysoki kucyk. Na rękę nałożyłam jeszcze kilka bransoletek. Przebrana i gotowa poszłam do kuchni gdzie siedział Liam i Danielle. -Cześć Danielle-powiedziałam, a swojego brata kompletnie zignorowałam. Jakieś 3 dni temu powiedział czegoś czego nie powinien powiedzieć. Od tamtej pory nie odzywam się do niego. Bardzo mnie zranił. Cały czas stoję w przekonaniu, że nie powinnam z nim mieszkać. Oczywiście do Dani nic nie mam. Strasznie ją lubię i podziwiam, że z nim wytrzymuje. Jakoś straciłam apetyt na wszystko. Spojrzałam na zegar, który wisiał na ścianie. Pokazywał on godzinę 08:30. Chwyciłam tylko jabłko. Wróciłam się z kuchni do pokoju po torebkę i mogłam już iść. Wyszłam z mieszkania i szybkim krokiem ruszyłam do mojego liceum. Z trudem przekraczałam próg szkoły. W niej przeżyłam różne chwile. Te lepsze i też te złe, ale zawsze będę mile ją wspominać. Mimo iż nie miałam za wielu takich prawdziwych znajomych to i tak ludzie z mojej klasy byli całkiem spoko. Na dziedzińcu stały moje koleżanki z klasy. Podbiegłam do nich i się przywitałam. Obok nas po lewej stronie stała grupka chłopaków w tym Jason. Nie zapomnę tego jak go upokorzyłam na oczach całej szkoły. Do dzisiaj ludzie śmieją się z niego, a mi gratulują jego poniżenia. Nie było mi go szkoda, w cale. Ponieważ była już pora, żeby się zbierać do auli z dziewczynami weszłyśmy do środka. Weszłyśmy do auli i zajęłyśmy miejsca. Oczywiście na początku było uroczyste przywitanie, gadanie nauczycieli i bla bla bla. Później było uroczyste wręczenie świadectw z wyróżnieniem. Również i moje nazwisko było wywołane. Podeszłam odebrać świadectwo. Po gratulacjach wróciłam na miejsce. Na ścianie zostały puszczone filmiki naszych maturalnych klas i wiele różnych rzeczy. To co było na samym końcu mnie zszokowało. Było to filmik jak go poniżyłam publicznie. Cała aula włącznie z nauczycielami zaczęli się śmiać. Nie powiem było to miłe zakończenie roku szkolnego. Po całej uroczystości rozeszliśmy się do klas gdzie wychowawcy mieli nas oficjalnie pożegnać i rozdać resztę świadectw. Oczywiście nie obyło się bez łez wzruszenia bo w końcu to były cudowne 3 lata we spólnym towarzystwie. Gdy wszystko zostało zakończone mogliśmy się już rozejść. Na sam koniec zrobiliśmy sobie ostatnie wspólne zdjęcie. Nasza wychowawczyni życzyła nam powodzenia na maturze i miłych wakacji, które po części się już dzisiaj zaczęły. Gdy wyszliśmy z klasy myślałam, że padnę. Stali tam moi rodzice, Danielle i Liam. Dobrze, rozumiem, ze stali tutaj rodzice, Danielle również, ale Liam? Czy mu całkiem już na mózg padło? Przywitałam się z rodzicami. Pogratulowali mi świadectwa. Wszyscy w 5 wyszliśmy na dziedziniec, i w tedy się zaczęło. Dziewczyny podbiegły do Liam'a i zaczęły go błagać o autograf. Oczywiście. Nawet dzisiaj, w ten ważny i przykry dla mnie dzień on jest ważniejszy. Pożegnałam się z koleżankami i kolegami. Gdy już się pożegnałam ze wszystkimi spojrzałam ostatni raz na Liam'a. Łzy zaczęły mi napływać do oczu. Wybiegłam z dziedzińca. Za mną słyszałam krzyk Danielle i rodziców. Liam'owi udało jakoś się wyrwać tłumowi fanek i zaczął biec za mną. Wbiegłam na pasy, akurat jeszcze było zielone. Gdy on chciał przyjść zapaliło się czerwone i nie mógł nic zrobić.Dogoniła go Dani i rodzice. Wszystko potrafi zepsuć. Czym prędzej pobiegłam do mieszkania. Zdążyłam przed nimi. Otworzyłam drzwi kluczem. Pobiegłam do mojego pokoju. Zamknęłam go na klucz i opadłam na łóżko. Zaczęłam płakać. Po około 5 minutach drzwi od mieszkania otworzyły się z hukiem. Obstawiam, że to był Liam. Podbiegł do drzwi od mojego pokoju, próbował je otworzyć, ale były zamknięte. Pukał w nie i walił. Błagał żebym otworzyła, przepraszał, ale ja cały czas leżałam na łóżku i płakałam. Później dołączyła się do niego Danielle i rodzice, ale oni też nic nie wskórali. Po jakiejś godzinie przestali walić mi w drzwi. Do końca dnia przesiedziałam zamknięta w swoich 4 ścianach. Po południu przebrałam się w moją piżamę i tak przez resztę dnia nic nie robiłam tylko płakałam. W końcu nawet nie wiem, w którym momencie zasnęłam.

Długo oczekiwany rozdział 11. Zebrałam się i go napisałam. Mam nadzieję, że wam się spodoba. ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz