~2
tygodnie później~
Strach,
ból,żal. Właśnie te uczucia towarzyszą mi od 2
tygodni. Strach o to, że
zostanę sama i nikt mi nie pomoże, nikt się mną nie zainteresuje,
strach przed nowym dniem, przed tym co przyniesie jutro.
Ból,
ale nie taki fizyczny tylko psychiczny, zadawany cios, jakby ktoś
wbijał mi nóż prosto w serce, rozrywał mnie na kawałki.
Żal o
to, co się już zdarzyło albo się dzieje nadal
Brzmi
nierealnie, jakby to była fikcja, albo wymysł mojej wyobraźni, ale
niestety tak jest naprawdę. Nie wiem niczego. Dopiero teraz to
zrozumiałam. Równe 2 tygodnie minęły od moich urodzin, w tedy
kiedy Zayn wyznał mi co czuję. Przez te 2 tygodnie zdarzyło się
wiele rzeczy, niekoniecznie dobrych, ale niestety stało się. Po
pierwsze- powiedziałam Liam'owi i reszcie o mnie i o
Zayn'ie. Nie wiem jak to przyjęli bo uciekłam. Trzasnęłam
drzwiami od swojego pokoju i się zamknęłam, tylko teraz nie wiem
czy zamknęłam tylko drzwi czy też tą przebojowość, która była
we mnie i wyrzuciłam gdzieś od niej klucz? Prędko się nie
dowiem. Po drugie- nie mieszkam już z
Liam'em i Danielle. Nie mogę, po prostu. Nie potrafiłabym
codziennie przechodzić koło niego jak gdyby nigdy, a dlaczego? Nie
zaakceptował tego, że Zayn to mój chłopak. Uważa, że to nie ma
przyszłości, że ten związek nie przetrwa, ale
to był tylko pretekst do tego by odciągnąć mnie od Zayn'a. Widać
było, że nie może w to uwierzyć, nie może się z tym pogodzić,
ale co ja mogę zrobić? Co ja mogę zrobić z tym, że go kocham?
Odrzucić od siebie to uczucie i uciec od niego daleko? Nie mogę,
nie potrafię. Po trzecie- dzisiaj Liam
kończy 20 lat, już 1/5 wieku ma za sobą.
Nie
wiem co robić. Obecnie siedzę na parapecie w mieszkaniu. Skąd
wzięłam się w tym mieszkaniu? Odpowiedź na to pytanie jest bardzo
prosta, po prostu znalazłam ciekawe ogłoszenie w internecie, a
ponieważ mam już 18 lat mogę sama decydować o swoim życiu.
Miałam dużo oszczędności, a czynsz wcale nie jest wysoki więc
jest okej. O tym mieszkaniu wiedzą praktycznie wszyscy z mojego
bliskiego otoczenia. Rodzice długo nie mogli zrozumieć tego czemu
się wyprowadziłam od Liam'a, ale w końcu pozwolili mi samej
zamieszkać. W wyprowadzce pomogła mi Danielle. W tedy kiesy Liam i
reszta byli na jakimś wywiadzie ja wzięłam spakowane wcześniej
walizki i pojechałam pod mój nowy adres. O tym gdzie dokładnie
mieszkam wiedzą rodzice, Danielle i Zayn. Nikt więcej. Mieszkanie
jakieś super duże czy coś takiego, ale dla mnie jest idealne. Dość
duża kuchnia, łazienka, duży pokój, 2 mniejsze i garderoba. Coś
w sam raz dla osoby, która mieszka sama. Gdy Liam w tedy wrócił do
domu był zszokowany tym, że mnie nie ma w mieszkaniu. Przez długi
czas zastanawiał się gdzie popełnił błąd. On po prostu tego nie
widział. Nie widział tego ile się przez niego wycierpiałam.
Chciał wszystko naprawić, ale ja mu nie pozwoliłam. Znowu pojawiła
się pomiędzy nami ta magiczna bariera, której nie chciałam już
nigdy więcej przekraczać. Nie chciałam już nigdy więcej czuć
się źle, ale teraz nie wiem czemu w cale nie czuję się lepiej.
Dlaczego to wszystko musi być takie skomplikowane? Dlaczego po
prostu wszystko nie może się ułożyć jak w tych wszystkich
amerykańskich filmach? Dlaczego? Moje myślenie przerwał dzwonek do
drzwi. Otworzyłam je, a za nimi stała moja sąsiadka -Dzień dobry
pani Alyso, mam do pani pewną sprawę. Chodzi o to, że przez
weekend nie będzie mnie z mężem o czy by pani nie mogła się
zająć moimi kwiatami?-zapytała miłym głosem-Oczywiście, nie ma
problemu-odpowiedziałam, a miła pani wręczyła mi klucze od jej
mieszkania. Podziękowała mi i odeszła. Zamknęłam drzwi. Moi
sąsiedzi to miłe małżeństwo po 60-siątce. Jak się wprowadziłam
przywitali mnie pysznym ciastem jagodowym. Mili. mieszkam na 2
piętrze, czyli na najwyższym. Poszłam do kuchni i zrobiłam sobie
gorące kakao. Wróciłam na swój parapet z kubikiem parującej
cieczy. Widok z okna miałam na Hyde Park. Jest niesamowity.
Widziałam zakochane pary spacerujące alejkami, albo dzieci karmiące
gołębie. Inni siedzieli na ławkach, urządzali pikniki albo
czytali. Nic ich nie rozpraszało, po prostu cieszyli się chwilą.
Każda z tych osób wydawała się być szczęśliwa. W ogóle jak
można zdefiniować szczęście? To każdy wie na
swój sposób
Las
estrellas no se leer,
Y la luna no bajare.
No soy el cielo, ni el sol...
Tan solo soy
Y la luna no bajare.
No soy el cielo, ni el sol...
Tan solo soy
Z
gwiazd nie umiem czytać,
I księżyca nie zniżę,
Nie jestem niebem, ani słońcem...
Jestem tylko sobą
I księżyca nie zniżę,
Nie jestem niebem, ani słońcem...
Jestem tylko sobą
Strasznie
przepraszam was za to, że rozdział nie został dodany w terminie,
ale w domu miałam awarię internetu i nie miałam po prostu jak tego
dodać bo no po prostu nie dało się, ale tak jak obiecałam nowy
rozdział czyli 16. Trochę inny niż poprzednie, ale teraz będzie
taka kumulacja. Rozdział dosyć krótki. Następny rozdział będzie
dłuższy i bardziej ciekawy. Po prawej stronie w górnym rogu
zamieściłam ankietę, w której oddawajcie swoje głosy. Chciałabym
poznać wasze opinie na temat bloga i proszę was komentujcie bo to
mnie motywuje do działania :) Teraz rozdziały będą wyglądać
inaczej tylko nie wiem ile jeszcze mi ich pozostało. Tak do 20 kilku
bo jakoś nie jestem zadowolona z tego opowiadania, ale zobaczymy. Na
pewno będę miała kolejnego bloga, ale on będzie inny niż
wszystkie. Na pewno następny blog będzie bardziej dopracowany i
historia również będzie inna, ale z One Direction, więc to się
raczej nie zmieni. Do usłyszenia :)