poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Rozdział 16

LemOn- Nice
 ~2 tygodnie później~
Strach, ból,żal. Właśnie te uczucia towarzyszą mi od 2 tygodni. Strach o to, że zostanę sama i nikt mi nie pomoże, nikt się mną nie zainteresuje, strach przed nowym dniem, przed tym co przyniesie jutro.
Ból, ale nie taki fizyczny tylko psychiczny, zadawany cios, jakby ktoś wbijał mi nóż prosto w serce, rozrywał mnie na kawałki. 
Żal o to, co się już zdarzyło albo się dzieje nadal

Brzmi nierealnie, jakby to była fikcja, albo wymysł mojej wyobraźni, ale niestety tak jest naprawdę. Nie wiem niczego. Dopiero teraz to zrozumiałam. Równe 2 tygodnie minęły od moich urodzin, w tedy kiedy Zayn wyznał mi co czuję. Przez te 2 tygodnie zdarzyło się wiele rzeczy, niekoniecznie dobrych, ale niestety stało się. Po pierwsze- powiedziałam Liam'owi i reszcie o mnie i o Zayn'ie. Nie wiem jak to przyjęli bo uciekłam. Trzasnęłam drzwiami od swojego pokoju i się zamknęłam, tylko teraz nie wiem czy zamknęłam tylko drzwi czy też tą przebojowość, która była we mnie i wyrzuciłam gdzieś od niej klucz? Prędko się nie dowiem. Po drugie- nie mieszkam już z Liam'em i Danielle. Nie mogę, po prostu. Nie potrafiłabym codziennie przechodzić koło niego jak gdyby nigdy, a dlaczego? Nie zaakceptował tego, że Zayn to mój chłopak. Uważa, że to nie ma przyszłościże ten związek nie przetrwa, ale to był tylko pretekst do tego by odciągnąć mnie od Zayn'a. Widać było, że nie może w to uwierzyć, nie może się z tym pogodzić, ale co ja mogę zrobić? Co ja mogę zrobić z tym, że go kocham? Odrzucić od siebie to uczucie i uciec od niego daleko? Nie mogę, nie potrafię. Po trzecie- dzisiaj Liam kończy 20 lat, już 1/5 wieku ma za sobą. 
Nie wiem co robić. Obecnie siedzę na parapecie w mieszkaniu. Skąd wzięłam się w tym mieszkaniu? Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta, po prostu znalazłam ciekawe ogłoszenie w internecie, a ponieważ mam już 18 lat mogę sama decydować o swoim życiu. Miałam dużo oszczędności, a czynsz wcale nie jest wysoki więc jest okej. O tym mieszkaniu wiedzą praktycznie wszyscy z mojego bliskiego otoczenia. Rodzice długo nie mogli zrozumieć tego czemu się wyprowadziłam od Liam'a, ale w końcu pozwolili mi samej zamieszkać. W wyprowadzce pomogła mi Danielle. W tedy kiesy Liam i reszta byli na jakimś wywiadzie ja wzięłam spakowane wcześniej walizki i pojechałam pod mój nowy adres. O tym gdzie dokładnie mieszkam wiedzą rodzice, Danielle i Zayn. Nikt więcej. Mieszkanie jakieś super duże czy coś takiego, ale dla mnie jest idealne. Dość duża kuchnia, łazienka, duży pokój, 2 mniejsze i garderoba. Coś w sam raz dla osoby, która mieszka sama. Gdy Liam w tedy wrócił do domu był zszokowany tym, że mnie nie ma w mieszkaniu. Przez długi czas zastanawiał się gdzie popełnił błąd. On po prostu tego nie widział. Nie widział tego ile się przez niego wycierpiałam. Chciał wszystko naprawić, ale ja mu nie pozwoliłam. Znowu pojawiła się pomiędzy nami ta magiczna bariera, której nie chciałam już nigdy więcej przekraczać. Nie chciałam już nigdy więcej czuć się źle, ale teraz nie wiem czemu w cale nie czuję się lepiej. Dlaczego to wszystko musi być takie skomplikowane? Dlaczego po prostu wszystko nie może się ułożyć jak w tych wszystkich amerykańskich filmach? Dlaczego? Moje myślenie przerwał dzwonek do drzwi. Otworzyłam je, a za nimi stała moja sąsiadka -Dzień dobry pani Alyso, mam do pani pewną sprawę. Chodzi o to, że przez weekend nie będzie mnie z mężem o czy by pani nie mogła się zająć moimi kwiatami?-zapytała miłym głosem-Oczywiście, nie ma problemu-odpowiedziałam, a miła pani wręczyła mi klucze od jej mieszkania. Podziękowała mi i odeszła. Zamknęłam drzwi. Moi sąsiedzi to miłe małżeństwo po 60-siątce. Jak się wprowadziłam przywitali mnie pysznym ciastem jagodowym. Mili. mieszkam na 2 piętrze, czyli na najwyższym. Poszłam do kuchni i zrobiłam sobie gorące kakao. Wróciłam na swój parapet z kubikiem parującej cieczy. Widok z okna miałam  na Hyde Park. Jest niesamowity. Widziałam zakochane pary spacerujące alejkami, albo dzieci karmiące gołębie. Inni siedzieli na ławkach, urządzali pikniki albo czytali. Nic ich nie rozpraszało, po prostu cieszyli się chwilą. Każda z tych osób wydawała się być szczęśliwa. W ogóle jak można zdefiniować szczęście? To każdy wie na swój sposób

Las estrellas no se leer,                      
Y la luna no bajare.
No soy el cielo, ni el sol...
Tan solo soy

Z gwiazd nie umiem czytać, 
I księżyca nie zniżę, 
Nie jestem niebem, ani słońcem... 
Jestem tylko sobą

Strasznie przepraszam was za to, że rozdział nie został dodany w terminie, ale w domu miałam awarię internetu i nie miałam po prostu jak tego dodać bo no po prostu nie dało się, ale tak jak obiecałam nowy rozdział czyli 16. Trochę inny niż poprzednie, ale teraz będzie taka kumulacja. Rozdział dosyć krótki. Następny rozdział będzie dłuższy i bardziej ciekawy. Po prawej stronie w górnym rogu zamieściłam ankietę, w której oddawajcie swoje głosy. Chciałabym poznać wasze opinie na temat bloga i proszę was komentujcie bo to mnie motywuje do działania :) Teraz rozdziały będą wyglądać inaczej tylko nie wiem ile jeszcze mi ich pozostało. Tak do 20 kilku bo jakoś nie jestem zadowolona z tego opowiadania, ale zobaczymy. Na pewno będę miała kolejnego bloga, ale on będzie inny niż wszystkie. Na pewno następny blog będzie bardziej dopracowany i historia również będzie inna, ale z One Direction, więc to się raczej nie zmieni. Do usłyszenia :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz