Nie miałam ostatnio czasu by wejść na facebooka czy na twittera, więc postanowiłam to teraz nadrobić. Włączyłam swojego laptopa i zalogowałam się na wymienionych powyżej serwisach społecznościowych i weszłam na jakieś strony plotkarskie. To co tam zobaczyłam po prostu mnie powaliło. Na jednej ze stron plotkarskich był ogromny nagłówek CZY PRZEZ ALYSE PAYNE ROZPADNIE SIĘ ZESPÓŁ ONE DIRECTION?, CZY ALYSA PAYNE I ZAYN MALIK TO DOBRE POŁĄCZENIE?, HARRY STYLES ZAKOCHANY W ALYSIE? O co w tym wszystkim chodzi. Przecież ja nic nie zrobiłam. Na tt nie było lepiej. Wyzywali mnie od nie wiadomo kogo. Te wszystkie hejty bolały i to bardzo. Po moich policzkach zaczęły spływać łzy. Dlaczego ludzie mnie tak nienawidzą? Nie chciałam takiego życia. To jest przytłaczające. Podeszłam do swojej szafki nocnej. Wyjęłam z niej żyletki. Tak to co słyszeliście żyletki. Ja już tak dłużej nie mogłam. Nie mogłam już dłużej tak żyć. Od dawna wypisują na mój temat raczej niepochlebne rzeczy. Nie umiem sobie z tym poradzić. Wzięłam tan mały prostokąt do ręki. Odwinęłam rękaw mojej bluzy. Przysunęłam prostokąt do lewego nadgarstka. Poczułam dreszcze przechodzące mnie po całym ciele. Zrobiłam jedno cięcie. Po mojej ręce zaczęła płynąć krew. To było uczucie nie do opisania. Ten ból przeszywał na początku moje ciało, ale później stał się moim najlepszym przyjacielem. Zrobiłam kolejne cięcie tylko głębsze, zdecydowanie głębsze. Krew lała się coraz mocniej. Zaczęła ona kapać na mój biały dywan. Nie umiałam już nad tym zapanować. Powaliło robiło mi się ciemno przed oczyma. Nie wiedziałam co się ze mną dzieję. Ostatnią rzecz jaką zapamiętałam była postać wbiegająca do mojego mieszkania.
~30 sierpnia, godzina 4:15~
Czy ja nie żyję? Czy to tak wygląda niebo? Raczej nie. Ciągle czułam, że jestem w jakimś ciele. Powoli otworzyłam jedno oko, ale szybko je zamknęłam ponieważ poraziło mnie światło. Po chwili spróbowałam ponownie tym razem z lepszym rezultatem. Byłam w sali szpitalnej. Całą lewą rękę miałam zabandażowaną. Rozejrzałam się po sali. W rogu dostrzegłam mały fotel, a nim siedzącą, a raczej śpiącą postać. Na początku nie wiedziałam kto to, ale później zrozumiałam że to Zayn. Po chwili usłyszałam charakterystyczny dźwięk otwieranych drzwi. Szybko zamknęłam oczy. -Zayn, Zayn. Wstawaj teraz nasza kolej by nad nią posiedzieć. Widać, że jesteś zmęczony-Ale ja chce z nią siedzieć. Gdybym tam przyszedł chwilę później jej by mogło już nie być. Nie chce ponownie przeżywać tego samego- powiedział mój chłopak- No dobrze, jak chcesz to zostań-powiedziała Danielle-Można?-teraz usłyszałam kroki 3 osób. To na pewno była reszta zespołu. Cudownie. Już teraz mogłam otworzyć oczy. Chyba nikt tego nie zauważył bo zawzięcie dyskutowali. -Nie musicie tutaj być-powiedziałam cichym, ale słyszalnym głosem-Alysa...-podbiegł do mojego łóżka Zayn-Dlaczego to chciałaś zrobić? Dlaczego chciałaś się zabić?-zapytał ze łzami w oczach Zayn-Bo ja już tak dłużej nie potrafiłam. Nie potrafiłam żyć ze świadomością, że mogę komuś niszczyć życie, ja tak nie potrafiłam. Te wszystkie plotki i hejty, to mnie przytłaczało. Gdybyś się w tedy nie zjawił ja już bym była tam na górze, a tak to jestem jeszcze pośród żywych, ja już nie mam po co żyć-powiedziałam i się rozkleiłam całkiem-Przecież ty żyjesz dla nas, dla mnie-powiedział Zayn i chwycił mnie za rękę. Wszyscy obserwowali całą naszą rozmowę. Było widać ich łzy w oczach. Nie chciałam ich ranić, ale nie potrafiłam. Ta bezsilność, która była we mnie wygrywała. Nie potrafiłam teraz na nich patrzeć, nie chciałam, żeby mnie widzieli w takim stanie, bo ten widok pewnie był, no nie wiem, odrażający? Sama nawet nie chciałam myśleć nad tym jak wyglądam. -Czy moglibyście wyjść?-zapytałam nagle przerywając głuchą ciszę, która już od jakiejś chwili trwała-Ale...-próbował protestować Niall-Prosze wyjdźcie-powiedziałam, tym razem bardziej stanowczo. Wszyscy zaczęli wychodzić. Jako ostatni wyszedł Harry. Chwilę stał jeszcze w futrynie drzwi i z ruchu warg można było doczytać 'Kocham Cię', ale przecież to niemożliwe. Przecież on nie może kochać kogoś takiego jak ja. Przecież ja kocham Zayn'a, ale przecież przed tem już Harry próbował mnie pocałować. Czy to możliwe, żeby przez ostatni czas moje życie, aż tak się przewróciło do góry nogami? Czy to możliwe, że komuś jeszcze na mnie zależy? Ja kocham Zayn'a i jestem pewna swoich uczuć, ale... no właśnie czy w tej sytuacji jest jakieś "ale"? Czy powinnam mu dziękować za to, że ocalił mnie od śmierci, czy raczej być na niego wściekłym? Takiego typu pytania kłębiły się w mojej głowie do czasu gdy nie zasnęłam. W tedy w mojej wyobraźni wszystko wydawało się takie wspaniałe. Czy moje życie da się jeszcze odmienić? Tego nie wiem i nawet nie wiem czy chce znać odpowiedź na to pytanie...
No soy ave para volar,Y en un cuadro no se pintarNo soy poeta escultor.Tan solo soy lo que soy.
Nie jestem ptakiem, który lata,
I nie maluję obrazów.
Nie jestem rzeźbiarzem, poetą.
Jestem tylko, kim jestem
No se si hago bien,No se si hago malNo se si decirlo,No se si callar;
Nie wiem, czy robię dobrze,
Nie wiem, czy robię źle
Nie wiem, czy to powiedzieć,
Nie wiem, czy milczeć;
Powracam do was z rozdziałem 17 :D Niespodziewany zwrot akcji. Jestem mega dumna z tego rozdziału. Do następnego ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz