środa, 15 maja 2013

Rozdział 6

Obudziłam się tym razem o normalnej godzinie bo po 10. Niechętnie wyszłam z łóżka. Pomaszerowałam do łazienki gdzie wzięłam szybki prysznic. Przebrałam się w TO włosy zaplotłam w kłosa i umyłam zęby. Wyszłam z łazienki i wróciłam do swojego pokoju bo rzeczy jakie jadłam wczoraj, a raczej dzisiaj rano. Odniosłam wszystko do kuchni. Miseczkę i łyżkę wrzuciłam do zmywarki, a płatki i mleko odłożyłam na swoje miejsce. Zastanawia mnie jedno. Czemu Liam łyżki i łyżeczki na widoku skoro się ich tak boi? Może się go zapytam, ale nie wiem. Postanowiłam, że zrobię sobie tosty. Wyjęłam chleb, ser, szynkę i toster. Po 10 minutach miałam górę pysznych tostów. Akurat w tym momencie gdy kończyłam robić ostatnie do kuchni weszła Danielle -Hej Alysa-uśmiechnęła się do mnie-Hej Danielle-odwzajemniłam jej delikatnym uśmiechem-Może miałabyś ochotę na tosty, które przed chwilą zrobiłam-zapytałam. Na razie nie widziałam sensu, żebym była dla niej nie miła. W końcu ona nic mi nie zrobiła w porównaniu z Liam'em-Ale nie są zatrute?-powiedziała z szerokim uśmiechem na twarzy-Spokojnie, nie będę marnowała tak cennej trucizny na ciebie. Wole ją wykorzystać na Liam'a, w sumie to kto wie, może już ją wykorzystałam na niego-w tej chwili oby dwie się roześmiałyśmy-Skoro mnie zapewniasz, że nie są zatrute to chętnie zjem bo jestem strasznie głodna-powiedziała i wzięła sobie tosta. O dziwo rozmawiało nam się bardzo fajnie. Nie rozumiem tylko jednej rzeczy. Jak to możliwe, że tak wspaniała dziewczyna jest z takim kimś jak Liam? Tego nie potrafię pojąć. -Ja cię przepraszam, ale muszę już uciekać do centrum handlowego-powiedziałam i wstałam z krzesła. Uśmiechnęłam się do Danielle i wyszłam z kuchni. Poszłam do pokoju wyjęłam z szafy TO i przebrałam się. Włosy spięłam w wysokiego koka. Wzięłam jeszcze swoją torbę już miałam wychodzić, ale powstrzymał mnie głos Danielle -Alysa, Liam kazał ci przekazać swoją kartę kredytową i kazał bawić ci się dobrze-podała mi kartę do ręki i się uśmiechnęła. Wzięłam kartę, którą włożyłam do portfela, który wyjęłam z torby. Po chwili wahania odezwałam się do Danielle-A może chciałabyś się wybrać ze mną na zakupy?-zapytałam-Naprawdę chcesz czy to z przymusu?-teraz ona zadała pytanie-Naprawdę chcę. Po pierwsze nie chcę sama chodzić po galerii, po drugie nie lubię kupować sukienek, po trzecie nie ma mi kto doradzić i po czwarte chce cię lepiej poznać-odpowiedziałam-To ok. Poczekaj 2 minuty i będę gotowa-i po tych słowach poszła do swojego pokoju i Liam'a. Faktycznie. Po 2 minutach stała przy mnie. -To co gotowa?-zapytała-Jasne. To ruszamy-odpowiedziałam. Zamknęłyśmy drzwi mieszkanie i poszłyśmy w stronę galerii. Po drodze cały czas rozmawiałyśmy ze sobą. Okazało się, że dużo nas łączy. Po 20 minutach doszłyśmy do galerii. Było by szybciej gdybyśmy nie szły wolno.
~3 godziny później~
Już od trzech godzin buszujemy po sklepach w poszukiwaniu idealnej sukienki dla mnie. Gdy przechodziłyśmy koło kolejnego sklepu mój wzrok przykuła koralowa sukienka. -Musisz ją przymierzyć-oznajmił mi Danielle. Po chwili już stałyśmy przy wieszakach i wybierałyśmy odpowiedni rozmiar dla mnie. Danielle wepchnęła mnie do przymierzalni. Po chwili wyszłam w niej ubrana w sukienkę -Wyglądasz pięknie-powiedziała-Dziękuję Danielle-Aha i jeszcze jedno. Mów mi po prostu Dani, Dan albo Peazer. Mów jak chcesz-powiedziała i się uśmiechnęła-Ok Dani-odpowiedziałam i weszłam z powrotem do kabiny. Przebrałam się w swoje ciuchy i wyszłam z przebieralni. W sklepie kupiłyśmy jeszcze dodatki do sukienki i buty na, których możliwe, że się nie zabiję. Zapłaciłam kartą brata i wyszłyśmy ze sklepu całe zadowolone. Poszłyśmy jeszcze na lunch. W galerii siedziałyśmy do 14:30. Około 15 wchodziłyśmy do mieszkania. -I wtedy Liam ściągnął spodnie Hazzie na koncercie. Publiczność oszalała-powiedziała mi Dani w drzwiach-Naprawdę? Liam się nie zmienił. Nadal jest wstrętny-Wypraszam sobie-powiedział oburzony Liam, który właśnie wyszedł z salonu-Ale taka prawda-odpowiedziałam. Ponieważ do balu zostały tylko 2 godziny, pobiegłam do pokoju. Poszłam do łazienki. Nalałam sobie do wanny wodę. Przy okazji umyłam włosy. Przez 30 minut leżałam w pianie. Gdy poczułam, że woda staje się zimna wyszłam z niej. Włosy zaczęłam suszyć suszarką. Gdy je wysuszyłam zakręciłam je lokówką. Zrobiłam delikatny, ale widoczny makijaż. Gdy skończyłam wyszłam z łazienki i poszłam do pokoju. Przebrałam się w sukienkę. Założyłam szpilki i kolczyki.   O dziwo w tym ZESTAWIE ładnie wyglądałam. Ponieważ nie umiałam zapiąć bransoletki, a Danielle nie było w pobliżu poszłam do Liam'a. Poszłam w stronę salonu. -Liam czy mógłbyś...-i w tym momencie zamilkłam. W całym salonie siedziało 1D. Normalnie by mnie to nie dziwiło, ale nie spodziewałam się ich akurat dzisiaj-Wyglądasz bardzo sexy-powiedział Harry za co dostał w łeb od Dani-Nie mówi się tak do kobiet-Podtrzymuje zdanie Stylesa-wykrzyknął Niall-Wracając do pytania. Liam czy mógłbyś mi zapiąć bransoletkę?-Jasne-podałam mu bransoletkę i wystawiłam lewą rękę-Alysa?-zapytał-Co?-Naprawdę wyglądasz ślicznie-powiedział i mnie przytulił. Za bardzo nie wiedziałam co mam robić. Z jednej strony nadal jestem wściekła na niego, a z drugiej brakowało mi jego bliskości. Po chwili wahania odwzajemniłam uścisk. -Liam?-Hmmm-Czy mógłbyś mnie puścić, bo za chwilę chyba przyjdzie po mnie mój kolega-w jednej sekundzie mnie puścił-Jaki kolega?-No taki, z którym idę na bal. Zaprosił mnie, a ja się zgodziłam bo nie chciałam iść sama-Aha. To kiedy będzie?-a odpowiedź przyszła szybciej niż myślał. W tej samej chwili rozległ się dzwonek do drzwi-To może ja otworzę-powiedział Liam-Może jednak ja otworzę-wyprzedziłam go w drzwiach. Za drzwiami stał mój kolega Jason. -Hej Alysa. Ślicznie wyglądasz-Dziękuję-odpowiedziałam-To jest mój brat Liam-przedstawiłam mojego brata, który stał za mną, bo co miałam innego zrobić-Cześć jestem Jason-podał mu rękę-Cześć. Alysa to, o której planujecie wrócić?-zapytał kompletnie ignorując Jason'a-Nie wiem. Nad ranem-odpowiedziałam-Czemu tak późno?-Bo...-Liam, daj jej się wyszaleć. Jest młoda, niech korzysta z życia-wtrąciła się Danielle, do której posłałam wdzięczne spojrzenie-To my już będziemy uciekać-powiedziałam-Chwila. Jeszcze pamiątkowe zdjęcie-wyciągnął swoją komórkę i pstrykną nam kilka fotek-To my już uciekamy. Paaa-powiedziałam, chwyciłam Jason'a za rękę i wyszłam z mieszkania.


To jest Jason.
Rozdział dodałam dzisiaj bo miałam wenę. Bywajcie :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz