wtorek, 21 maja 2013

Rozdział 10

Pobiegłam do swojego pokoju i tam usiadłam na łóżku. Byłam wściekła na Liam'a, że pozwolił mu pójść w taki deszcz. Na zegarze dochodziła godzina 4. Wyszłam z pokoju, ponieważ byłam głodna. Chłopaków już nie było, a Danielle nie wróciła co oznacza, że jestem sama z Liam'em. Poszłam do jadalni. Przy stole siedział Liam, który właśnie miał nakładać sobie zapiekankę makaronową. -Masz ochotę?-skinęłam głową na tak, nałożył mi na talerz i w ciszy jedliśmy. Po chwili Liam postanowił przerwać ciszę -Alysa czy ciebie i Jason'a coś łączy?-zapytał prosto z mostu-A nawet jeśli to co?-zapytałam-Po prostu chciałem wiedzieć-I nie masz mi tego za złe, że ci nic nie powiedziałam?-Nie. Rozumiem cię. Nie powinienem tak naciskać na ciebie, po za tym jesteś już prawie dorosła, powinienem pogodzić się z tym, że nie jesteś już taka jak kiedyś-powiedział i lekko się uśmiechnął. Dokończyliśmy nasze porcję. -Może miałbyś ochotę pooglądać ze mną jakiś film?-zapytałam pierwsza przełamując lody-Skoro proponujesz to bardzo chętnie-odpowiedział. Poszłam do salonu wybrać jakiś film, a Li przygotowywał popcorn. 5 minut później niósł ogromny popcorn i colę-No to co oglądamy?-zapytał-"Pamięć Grace", a później "Igrzyska Śmierci" co ty na to?-Mi to odpowiada-uśmiechnął się, a ja odwzajemniłam uśmiech. Usiadłam koło brata i włączyliśmy film. Co chwilę komentowaliśmy coś śmiejąc się przy tym. Gdy skończyliśmy oglądać pierwszy film Liam podszedł do swojej komórki bo dostał sms-a. -To od Danielle. Piszę, że zostaje dzisiaj u koleżanki na noc bo muszą coś tam obgadać-Spoko-Alysa, a może zrobilibyśmy sobie maraton horrorów jak za starych dobrych czasów?-Możemy spróbować-odpowiedziałam. Do godziny czwartej nad ranem oglądaliśmy filmy. Cudem dowlokłam się do łóżka. Zasnęłam natychmiast.
~7 rano~
Dzisiaj spałam tylko 3 godziny dzięki maratonowi filmowemu. Rano dostałam sms-a od Jason'a, w którym przypominał mi o meczu. Szybkim ruchem pobiegłam pod prysznic. Wróciłam do pokoju i przebrałam się w TO Włosy zaplotłam w kłosa. Poszłam do kuchni, żeby przygotować śniadanie. Gdy tam weszłam spotkałam Liam'a, który smażył górę naleśników-Głodna?-Czytasz mi w myślach-powiedziałam z uśmiechem. Zjadłam 2 naleśniki i już musiałam iść bo była 7:45. -Może cię podwieźć?-zapytał-Jakbyś mógł-uśmiechnęłam się. Pędem pobiegłam po swoją torbę do pokoju. Wyszłam z mieszkania zamykając je, Liam czekał przy samochodzie. Szybko do niego wsiadłam. W drodze do szkoły przypomniałam mu o meczu który zaczyna się punkt 12 na szkolnym stadionie. Powiedział, żebym się nie martwiła, i że przyjdą wszyscy. Podziękowałam bratu i wyszłam z samochodu.Zdążyłam do szkoły przed dzwonkiem na przerwę. Gdy miałam wchodzić do szkoły z za budynku usłyszałam głos Jason'a mówiący-Myśli, że ją kocham-powiedział-Wygrany zakład mam w kieszeni-Nie byłbym tego taki pewien. Pamiętaj jeszcze 2 dni i wygrałeś, do tego czasu może cię rzucić-Nie rzuci. Za bardzo jest we mnie wpatrzona. Przyznaję jest bardzo ładna, ale jest mało inteligentna. Po prostu ładna-Zobaczymy stary-i przybili sobie piątki. A to palant. Myśli, że mnie owinął w okół palca. Jak ja mogłam być taka głupia. Teraz już trudno. Zastanowię się nad planem jak się na nim zemścić, a na razie będę udawała piękną i mało inteligentną. Usiadłam pod klasą i zaczęłam czytać jakąś gazetę. Rozległ się dzwonek na przerwę. Chłopak z resztą drużyny wszedł do szkoły. Amant się znalazł pomyślałam. Gdy mnie zobaczył podszedł do mnie, pomógł mi wstać, pocałował w policzek i przytulił-Cześć skarbie-powiedział, a mi już zebrało się na wymioty, reszta drużyny gapiła się na nas-Jak tam przygotowania do meczu?-zapytałam-Bardzo dobrze-staliśmy tak jeszcze do końca przerwy. Gdy rozległ się dzwonek weszłam do klasy. Lekcję w dzisiejszym dniu były luźne. Po 12 nie mieliśmy już żadnych lekcji. Bardzo szybko nadeszła ta godzina . Wszyscy poszliśmy na trybuny. Przed rozpoczęciem Jason podbiegł do mnie i przytulił. Pocałowałam go w policzek i życzyłam powodzenia. Musiałam dobrze odegrać swoją rolę. Odnalazłam na trybunach Danielle i resztę. Szybkim krokiem do nich podeszłam. Usiadłam koło Danielle i Liam'a -Co ty masz taki zadziorny uśmieszek?-zapytał Niall-Dowiesz się na samym końcu-odpowiedziałam. W 25 minucie do bramki strzelił Jason. Nasza szkoła zaczęła wiwatować. Zakończyła się pierwsza połowa meczu, była 10 minutowa przerwa. W drugiej połowie był remis 2:2, ale w ostatnich sekundach strzelił Jason. Właśnie rozległ się gwizdek oznaczający koniec meczu. Jako wzorowa dziewczyna i aktorka podbiegłam do swojego chłopaka i go przytuliłam-Jason gratulację-powiedziałam, staliśmy na samym środku murawy. Właśnie o to mi chodziło-I jak nastrój po meczu zapytałam?-Dobrze dziękuję-Gratuluję twojej drużynie wygrany. Posłuchaj.-Teraz cała szkoła zwróciła na nas uwagę-Czy uważasz, że jestem inteligentna?-zapytałam-Ależ oczywiście, że tak-A przypadkiem nie jestem tylko ładna, ale za to mało kumata?-zapytałam-A skąd ci to przyszło do głowy?-zapytał-No niech pomyślę. A zakład, w którym miałeś mnie zdobyć i rzucić po kilku dniach? Myślałeś, że się nie kapnę, a tu taka niespodzianka. Może powiesz o co się założyłeś bo jestem bardzo ciekawa-milczał-No jasne rozumiem nie wiesz co odpowiedzieć-podeszłam do pojemnika z napojami dla zawodników, wzięłam taki jeden i wylałam całą zawartość na głowę Jason'a razem z kostkami lodu. Płyn zaczął po nim ociekać-Dam ci cenną radę. Następnym razem mów trochę ciszej-gdy już odchodziłam odkrzyknęłam-Gdybyś się nie kapnął cała szkoła właśnie wszystko słyszała i widziała-odwróciłam się napięcie zostawiając Jason'a na środku boiska. Cała szkoła zaczęła się z niego nabijać, nawet jego własna drużyna piłkarska. Każdy się nabijał bo pokonała go dziewczyna. Byłam z siebie bardzo dumna. Podeszłam do swoich przyjaciół, którzy śmiali się w najlepsze-To było niezłe, jeszcze jego mina. Bezcenna-powiedziała co chwilę śmiejąca się Dan-Ja bym nawet czegoś takiego nie wymyślił-odparł Lou-Nie spodziewałem się tego po tobie-powiedział Niall-Taka cicha dziewczyna, a w rzeczywistości bez kija nie podchodź powiedział Zayn-Jestem z ciebie dumny-na samym koniec powiedział Liam. Szybkim ruchem podeszliśmy do samochodów. Postanowiliśmy uczcić moje małe zwycięstwo pizzą. Około godziny 17 razem z Danielle i Li wróciliśmy do domu. Padnięta rzuciłam się kanapę w salonie i zasnęłam.

Rozdział 10 dodaję wam już dzisiaj, ponieważ miałam pomysł na rozdział, który się sam napisał praktycznie. Wyszło na jaw jaki jest Jason. W następnym rozdziale będzie o zakończeniu liceum Alysy. Potem po rozdziale 11 będzie skok w przód o jakiś tydzień albo dwa. Chodzi mi o te matury. Nie będę wam opisywała testów ;P Cieszę się, że jestem tu z wami już 10 rozdziałów. Mam nadzieję, że moje opowiadanie nie jest nudne i jest inne niż niektóre. Proszę pozostawcie ślad w formie komentarza. Bywajcie :D

1 komentarz: