środa, 10 kwietnia 2013

Rozdział 3

Obudziłam się na następny dzień. Była godzina 7:30 rano. Wstałam ze swojego łóżka. Podeszłam do drzwi. Poszłam do łazienki, do której bezproblemowo mogłam przejść z pokoju bo miałam własną. Jedyny + dla Liasia. Wzięłam prysznic. Umyłam zęby i rozczesałam włosy, które spięłam w koka. Wyszłam z łazienki i poszłam do garderoby. Przebrałam się w TO Postanowiłam, że pobiegam jak co rano. Za oknem świeciło słońce. Otworzyłam drzwi z poszłam do kuchni. Na blacie stała butelka wody. Wzięłam ją. Myślałam, że bez problemowo wyjdę z mieszkania, ale w kuchni pojawiła się Danielle. -Wychodzisz gdzieś?-zapytała-Chciałam iść pobiegać-powiedziałam-Aha to idź-powiedziała i się uśmiechnęła. Wyszłam z mieszkania i weszłam na ulicę. Znałam trochę tę okolicę. Biegałam jakieś 30 minut. Ponieważ się zmęczyłam usiadłam na ławce i wypiłam wodę. Siedziałam tak i się relaksowałam. Uwielbiałam biegać, a dzisiaj był wyjątkowo ciepły dzień jak na wiosnę. Już teraz było jakieś 17 stopni z czego bardzo się cieszyłam. Posiedziałam tak jeszcze chwilę. Wyrzuciłam butelkę do kosza i zaczęłam biec do mieszkania. Wbiegłam do budynku. Podeszłam pod drzwi i pukałam bo nie miałam kluczy. Otworzył mi Niall. Weszłam do "domu". Myślałam, że bezproblemowo pójdę do pokoju, ale z jakiegoś pomieszczenia zawołał mnie Liaś. Okazało się, że siedział w salonie z całą resztą. -Gdzie byłaś?-zapytał-Poszłam pobiegać-odpowiedziałam-Ale powinnaś mi powiedzieć, martwiliśmy się. Już mieliśmy cię iść szukać-powiedział poważnym tonem-Liam! Ja nie mam 5 lat. Za niedługo będę pełnoletnia, a po za tym widziałam się rano z Danielle w kuchni. Powiedziałam jej gdzie idę. Przestań traktować mnie jak dziecko, którym już nie jestem-powiedziałam-Zmieniłaś się-wstał i podszedł do mnie, chwycił mnie za ramię-Co się stało?-zapytał-Liam ja nie jestem już taka sama jak 3 lata temu. Nie jestem już 15. Nie jestem ta samą osobą. Jestem zupełnie inna i to głównie dzięki tobie-wyrwałam rękę i poszłam do pokoju. Nie zamykałam się bo wiedziałam, że nie ma to najmniejszego sensu i miałam rację. Po 10 minutach do pokoju wszedł Liam-Alysa posłuchaj mnie. Zabieram cię dzisiaj na wycieczkę tylko ty i ja. Po obiedzie ok?-zapytał-A jeśli nie chcę?-zapytałam-To cię zmuszę-powiedział i wyszedł.

15:30 tego samego dnia
Ponieważ nie miałam wyboru musiałam iść z Liamem. Poszłam do garderoby i przebrałam się w TO Z włosów zrobiłam nowego koka. Okulary dałam na głowę. Wzięłam swój telefon i wsadziłam do kieszeni. Wyszłam z pokoju i poszłam do salonu. Usiadłam na kanapie i czekałam na brata. Przyszedł po 2 minutach. -To co gotowa?-zapytał-Ja tylko wstałam i podeszłam do drzwi-To chyba znaczy, że tak. Podzielam twój entuzjazm. Wyszliśmy z mieszkania, które zamknął. Szliśmy na piechotę. Założyłam okulary podobnie jak on. Szliśmy ulicą. Nie odzywaliśmy się do siebie. O dziwo nie podjął ze mną żadnego kontaktu. Doszliśmy do parku nad Tamizą. Było tam pięknie. Usiadłam na trawie, a Liam poszedł po coś. Po chwili wrócił z lodami. Mi dał kokosowo-bananowe. -Skąd wiedziałeś?-zapytałam-Pamiętałem jakie lubisz-powiedział i się uśmiechnął. Ja o dziwo również się uśmiechnęłam. Zjadaliśmy się lodami. Gdy skończyliśmy trochę rozmawialiśmy. Głownie o jakiś bzdurach. Nagle zapytał-A ty co tak na prawdę chcesz robić w życiu?-zapytał-Ne zastanawiałam się jeszcze w sumie. Zastanawiałam, ale tak raczej nie na poważnie. Myślałam, nad studiami psychologicznymi. Wiem, że to głupie, ale sądzę, ze to by mi się przydało-po raz pierwszy od 3 lat powiedziałam mu to co myślę. Nie byłam na niego zła, nie kłóciłam się z nim. Po prostu byłam sobą. Rozmawialiśmy, a raczej próbowaliśmy rozmawiać, ale nam się nie udało. Liam pomógł mi wstać i ruszyliśmy do domu. Szliśmy po woli, a potem Liam wpadł wpadł na pomysł-Wiem, że to głupie, ale może zrobimy sobie wyścigi?-zapytał-Proszę bardzo-powiedziałam i zaczęłam biec. Liam też ruszył do biegu. Po 5 metrach mnie dogonił, ale potem zaczęłam przyspieszać i mnie już nie dogonił. Wbiegłam do budynku i czekałam na Liama, który dobiegł dopiero po 13 sekundach. -Szybka jesteś-Dziękuję-odpowiedziałam. Otworzył drzwi i weszliśmy do mieszkania. Byłam już padnięta. Poszłam do pokoju i rzuciłam się na łózko.

No i jest 3 rozdział. Miłego czytania Olka ;D

1 komentarz: